Wydarzenia

Kurdyjski kochanek i Koran. Sensacyjne ustalenia detektywa w sprawie zaginionej Grażyny Kuliszewskiej

Tomasz STODOLNY

BORZĘCIN - LONDYN. Prywatny detektyw pracujący na zlecenie męża zaginionej Grażyny Kuliszewskiej w rozmowie z Bochnianin.pl podaje nowe fakty, które udało mu się zebrać podczas pracy w Londynie.

Zaginięcie

34-letnia kobieta zaginęła na początku roku. W nocy z 3 na 4 stycznia wyszła z domu w Borzęcinie (na północy powiatu brzeskiego) i przepadła bez śladu. Na popołudnie tego dnia miała zarezerwowany lot powrotny na Wyspy (wraz z mężem i 5-letnim synem mieszkają tam od kilku lat), ale na lotnisko nie dotarła.

Od tamtej pory trwają jej poszukiwania. Sprawą zajmuje się specjalna grupa dochodzeniowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz śledczy z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Nie wiadomo, czy mają jakiś trop - na tym etapie śledztwa mediom nie są udzielane żadne informacje.

W tej sytuacji oczy opinii publicznej zaczęły się zwracać ku mężowi zaginionej, snute są najróżniejsze, także nieprzychylne mu domysły. Mężczyzna stanowczo jednak zaprzecza, by miał cokolwiek wspólnego ze zniknięciem żony. Wynajął prywatnego detektywa, a ten od kilku dni przekazuje nieznane wcześniej szczegóły, które rzucają nowe światło na całą sprawę.

Sensacyjne ustalenia detektywa

- Kurdyjski kochanek, nauka czytania Koranu i pożyczka w jednym z londyńskich banków. Tak wyglądały ostanie miesiące życia przed zaginieciem Grażyny Kuliszewskiej. Szukamy dalej... - napisał w czwartek na Twitterze Bartosz Weremczuk.

W rozmowie z Bochnianin.pl detektyw rozwija te wątki. Jak wyjaśnia, udało mu się ustalić m.in. że co najmniej od kwietnia zeszłego roku kobieta miała romans z mężczyzną pochodzenia kurdyjskiego. On sam miał się do tego przyznać, opowiadając jak 5-letnia znajomość najpierw przerodziła się w przyjaźń, a potem w miłość.

Kochanek nadal przebywa w Londynie. Jest zaniepokojony zniknięciem Grażyny Kuliszewskiej i jest przekonany, że stało się jej coś złego. Deklarował wypłacenie nagrody za informacje pomocne w jej odnalezieniu.

Detektyw zaznacza, że mąż twierdzi, że o tym związku dowiedział się dopiero po zniknięciu kobiety.

Arabski przyjaciel Grażyny Kuliszewskiej miał też potwierdzić w rozmowie z detektywem z Polski, że kobieta kupiła i czytała Koran. Nie widzi w tym zresztą nic złego.

Według ustaleń Bartosza Weremczuka kobieta zaciągnęła w jednym z londyńskich banków - bez wiedzy męża - pożyczkę na dużą kwotę. Nie wiadomo w jakim celu to uczyniła.

- Cały czas pracujemy, zbieramy materiały, badamy kilka różnych hipotez. Nie wykluczamy żadnej opcji - podkreśla Bartosz Weremczuk.

Nie wszyscy dowierzają

Nie brakuje jednak wątpiących w przekazywane przez detektywa informacje. Na fejsbukowym profilu agencji detektywistycznej Weremczuk & Wspólnicy jedna z internautek z dezaprobatą oceniła, że "nagle po czasie detektyw układa nową historię". Doczekała się odpowiedzi:

W rozmowie z Bochnianin.pl Bartosz Weremczuk dodatkowo zwraca uwagę, że mąż Grażyny Kuliszewskiej był przesłuchiwany i poddany badaniu wariografem. - Wydaje się, że gdyby istniał choć cień dowodu na to, że ma on związek ze zniknięciem żony, policja nie pozwoliłaby mu na wyjazd do Londynu.

Do sprawy będziemy wracać.

comments powered by Disqus

Najnowsze