Wydarzenia

Bochnia. Zerwana umowa na odbiór śmieci. Wkrótce podwyżki?

Tomasz STODOLNY

Konsorcjum firm BZUK-Ekombud, realizujące usługę odbioru śmieci od mieszkańców Bochni, wypowiedziało trzyletnią umowę podpisaną z miastem pod koniec 2017 roku. Stało się to, co przewidywałem w grudniu na łamach Bochnianin.pl: przez sytuację na rynku i rosnące koszty zagospodarowania odpadów firmy zdecydowały się zerwać kontrakt, bo inaczej musiałyby dopłacać do interesu.

Dlaczego konsorcjum wypowiedziało umowę?

Firmy tłumaczą decyzję zmianą przepisów i rosnącymi w sposób nieprzewidywalny kosztami (także zupełnie nowymi jak np. opłat gwarancyjnych, czy montowania systemów zabezpieczeń i monitoringów). Mają tu za sobą twarde dane i jak wynika z ustaleń Bochnianin.pl, ze względu na te okoliczności rozwiązanie umowy ma nie oznaczać dla nich konieczności zapłaty kary umownej.

Rynek zwariował

Po odebraniu śmieci i odpadów od mieszkańców firmy przewożą je do tzw. Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Za przyjęcie każdej tony muszą zapłacić. Nie ma problemu, jeśli ta cena jest stabilna - firma wkalkulowała to sobie przecież w ofertę składaną w przetargu. Ale jeśli ten koszt zaczyna znacznie rosnąć, to biznesplan przestaje się spinać.

Tylko w 2018 roku stawki na RIPOK-ach wzrosły o około 35 proc., już na starcie 2019 r. są jeszcze wyższe, a w branży prognozuje się, że to nie koniec windowania cen!

Dodatkowo wzrosła ilość odbieranych odpadów zmieszanych z terenu Bochni. W 2016 r. bochnianie wyprodukowali 4,8 tys. ton takich śmieci, w 2017 - 5 tys. ton, a w 2018 już 5,9 tys. ton (czyli 20 proc. wzrost w ciągu zaledwie roku).

Realizacja kontraktu groziła utratą płynności

- Biorąc pod uwagę, że ceny za przyjęcie odpadów rok rocznie wzrastają o kilkadziesiąt procent, to firma prowadząca działalność nie jest w stanie pokryć tego z kwoty kontraktu - wyjaśnia Sławomir Kołodziej, prezes Bocheńskich Zakładów Usług Komunalnych (BZUK był liderem konsorcjum, realizował 3/4 kontraktu).

- Nie można prowadzić działalności (niezależnie czy jest to firma państwowa, czy prywatna), która przynosiłaby straty - byłaby to działalność na niekorzyść spółki - zwraca uwagę prezes Kołodziej.

Szef miejskiej spółki dodaje:

- Priorytetem dla osób zarządzających jest odpowiedzialność za pracowników, w tym comiesięczne wypłacanie wynagrodzenia. Przy kontynuacji obecnego kontraktu z miastem dalece prawdopodobna byłaby sytuacja, że firma utraciłaby płynność finansową - a za tym idzie brak pieniędzy na wypłaty.

Co z odbiorem śmieci? Będą podwyżki?

Decyzja o rozwiązaniu umowy zapadła pod koniec roku. Obowiązuje 3-miesięczny okres wypowiedzenia - do końca marca miasto musi w przetargu wyłonić nowego wykonawcę usługi.

Doświadczenie samorządów w całej Polsce pokazuje, że na pewno będzie drożej (świeży przykład w ościennej, wiejskiej gminie Bochnia - czytaj TUTAJ). A zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach koszty odbioru odpadów powinny być pokrywane z opłat od mieszkańców.

Mówiąc inaczej: samorząd nie może dopłacić z "innych" pieniędzy. Jeśli wyjdzie drożej w przetargu (a wyjdzie) - będą musiały wzrosnąć obciążenia mieszkańców.

Tak właśnie było jesienią 2017 roku. Wynik tamtego przetargu sprawił, że radni musieli podnieść mieszkańcom stawki, bo roczny koszt usługi wzrósł z dotychczasowych 3,2 na 3,8 mln zł. Teraz należy się spodziewać, że czeka nas kolejna podwyżka.

Będzie jeszcze drożej?

Mało tego - za rok prawdopodobnie będzie następna! - ta groźba dotyczy wszystkich samorządów, także np. gminy Bochnia, w której dopiero co przegłosowano podwyższenie stawek.

Skąd takie przypuszczenie? Bo wiemy dlaczego RIPOK-i podnosiły ceny: same musiały płacić m.in. coraz większą tzw. "opłatę za korzystanie ze środowiska" (odbijały to sobie podwyższając ceny firmom takim jak BZUK czy Ekombud). A te stawki będą rosnąć, bo tak zapisano w rozporządzeniu rządu z 2017 roku. Są tam bardzo konkretne liczby: RIPOK-i najpierw musiały uiszczać 75 zł/t, potem w 2018 już 140 zł/t, w obecnym 2019 mają płacić 170 zł/t, a w 2020 według planu już... 270 zł/t!

Przypominam: dziś RIPOK-i uiszczają 170 zł/t "opłaty marszałkowskiej", a za przyjęcie odpadów biorą 370 zł/t i efektem są znaczące podwyżki dla mieszkańców.

Niestabilna sytuacja na rynku sprawia, że samorządy rozpisują przetargi na wywóz śmieci tylko przez rok - na dłuższą obsługę żadna firma się nie zgłosi, bo dla niej to za duże ryzyko.

comments powered by Disqus

Najnowsze