Wydarzenia

"Kronika Bocheńska": Pod okiem króla Kazimierza

tim

Rynek OD-NOWA trafia na okładkę świątecznego (104 strony) wydania Kroniki Bocheńskiej. Przebudowa odbywa się pod czujnym okiem króla Kazimierza. Ryszard Rozenbajgier zauważa, że pomnik to stały element od blisko 150 lat. Wciąż zmienia się za to jego otoczenie.

O realizowanym właśnie najnowszym projekcie mówi burmistrz Stefan Kolawiński. Natomiast najbliżej miejsca, o którym myśleć będziemy podczas Bożego Narodzenia była Katarzyna Bielewicz. Zdjęcia wykonane w Betlejem i tekst zatytułowany „Nie było miejsca dla Ciebie” skłaniają do refleksji, nie tylko o narodzinach Jezusa…

Grudniowy numer Kroniki Bocheńskiej otwiera obszerna fotorelacja z obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. Nie brakowało emocji, jak na przykład podczas gry miejskiej „Detektywi na tropie historii” przygotowanej dla uczniów szkół podstawowych i klas gimnazjalnych czy podczas wzruszającego spektaklu „Biało-czerwona” wystawionego przez Szkołę Podstawową nr 7. Każda impreza miała swoją publiczność, czasami tak liczną, że nie mieściła się ona w przygotowanych miejscach…

Przyszłość Bochni jest tematem wiodącym rozmowy Przemysława Koniecznego z burmistrzem Stefanem Kolawińskim. Jedno z pytań dotyczy dobudowania do domu kultury wielofunkcyjnej sali widowiskowej na 300–400 miejsc albo powrotu do negocjacji z parafią w sprawie wykupu lub wieloletniej dzierżawy Oratorium Świętej Kingi. – „Taka sala jest potrzebna, mówi się o tym od dawna. Zastanawiam się jednak, czy trzeba budować nowy obiekt? Może da się tak zaaranżować wnętrze Zamku Żupnego, że będzie mogło spełniać te wymagania i połączyć sąsiadujące ze sobą budynki przewiązką, by stanowiły funkcjonalną całość. Koncepcja powrotu do rozmów z parafią też jest racjonalna, bo budynek oratorium po modernizacji mógłby znakomicie służyć całemu miastu. Zresztą zgodnie z zamysłem jego budowniczych” – odpowiada burmistrz.

Dlaczego poprzedni starosta (nieoficjalnie – reżyser nowego układu sił) nie objął żadnej z ważniejszych funkcji w Radzie Powiatu? Na to pytanie odpowiedział sam Ludwik Węgrzyn, nawiązując do słów z utworu Perfectu: – „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym. (…). Po prawie 42 latach pracy zawodowej, w tym 34 latach na Ziemi Bocheńskiej w gminie Bochnia i powiecie bocheńskim, dla dobra ich mieszkańców i dla dynamicznego rozwoju, w poczuciu dobrze spełnianego obowiązku postanowiłem przejść na zasłużoną emeryturę.” „(Nie)pokonani” – nosi tytuł artykułu o zaskakujących rozstrzygnięciach w Radzie Powiatu.

15 milionów – niemal tyle wynosi wartość tegorocznych inwestycji realizowanych przez bocheński szpital po uwzględnieniu pozyskanych dotacji. Prace modernizacyjne objęły między innymi oddziały: ratunkowy oraz intensywnej terapii i chorób wewnętrznych. Zmiany będą bardzo duże, a na tym nie koniec… – „W planach na przyszły rok mamy dokończenie rozpoczętych inwestycji oraz dalszą modernizację, realizowaną etapami, oddziału chirurgicznego” – zdradza dyrektor Jarosław Kycia.

Będzie pałac czy rudera? Po usunięciu części ścian wewnętrznych i podniesieniu stropów wnętrza willi „Pod Orłem” na ulicy Orackiej zaskakują wielkością. – „Jeśli chcemy mieć w Bochni pięknie zachowany budynek, a nie tylko jego replikę, jak w przypadku niektórych kamienic w centrum miasta, to może warto pomóc inwestorowi” – apeluje właściciel Mariusz Czoch. Poważnie myśli o stworzeniu w tym miejscu luksusowego hotelu lub eleganckiej restauracji. Dlaczego nie kontynuuje prac? – Sprawdza Aleksandra Fortuna-Nieć.

W Bochni, nazywanej czasem miastem siedmiu wzgórz, ks. doktor Leszek Rojowski powinien czuć się dobrze. Przez kilka lat studiował bowiem w Rzymie i do dzisiaj z sentymentem wraca do wspomnień z tamtego okresu. Zanim objął funkcję proboszcza parafii św. Pawła Apostoła, był prorektorem tarnowskiego seminarium. – „Pewną nowością są dla mnie kwestie materialne czy budowlano-remontowe. Mój świat był do tej pory bardziej światem książek. Funkcja proboszcza to dla mnie nowe wyzwanie” – przyznaje w rozmowie z Aleksandrą Fortuną-Nieć.

– „Kawaleria, czy jak ją dawniej nazywano – jazda, stanowiła przez wiele wieków ten rodzaj broni, który odgrywał w Polsce szczególną rolę. Z kawalerią były związane największe i najwspanialsze zwycięstwa w historii wojen prowadzonych przez Polaków, a także w późniejszym okresie wysiłki zbrojne w dążeniu do odzyskania niepodległości lub jej obrony” – zauważa Ryszard Rybka. Obszerny artykuł zamykają słowa pieśni wykonanej w 1987 roku na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu – „Zostały tylko ślady podków”.

Nowy cykl przedstawiający zapomnianych wychowanków bocheńskiego gimnazjum otwiera Jerzy Żuławski (1874-1915) – literat, taternik, ratownik TOPR, legionista. – „W bocheńskim gimnazjum zwrócił na siebie uwagę dużymi zdolnościami i zamiłowaniem do języka ojczystego oraz tradycji niepodległościowych, które bardzo żywe były w jego rodzinnym domu” – pisze Ryszard Rybka. Trylogia Księżycowa nie tylko uczyniła z Żuławskiego ojca polskiej fantastyki, ale na stałe wprowadziła go do klasyki światowej literatury. Przeniesienia na ekran fantastyczno-naukowego dzieła podjął się w 1976 roku Andrzej Żuławski, stryjeczny wnuk autora.

– „Stałym elementem bocheńskiego Rynku od blisko 150 lat jest pomnik króla Kazimierza Wielkiego, za którego panowania Bochnia przeżywała jeden z najpomyślniejszych okresów w swej historii. Była wtedy drugim po Krakowie miastem w Małopolsce, w którym zamieszkiwało około 2 500 osób” – pisze Ryszard Rozenbajgier. Jak pomnik i jego otoczenie zmieniało się przez lata? Tekst ilustrują archiwalne zdjęcia, m.in. z 1933, 1964, 1999 roku, a także… sprzed kilku miesięcy.

Jak wygląda dzisiaj miasteczko, w którym narodził się Jezus? Relacja Katarzyny Bielewicz skłania do refleksji: – „Tutaj najmłodsi nierzadko mają już na swoim koncie doświadczenia wojenne. Dzieci, którym zapewniono możliwość rozwoju i edukacji, przeważnie marzą o tym, by stać się osobami wpływowymi i móc kiedyś poprawić sytuację w Palestynie”. Za murem, w obozie dla uchodźców, panuje ogromna bieda, a dzieci dla rozrywki, ale i z poczucia bezradności, idą pod mur rzucać kamieniami w izraelskich żołnierzy…

– „Z Polski przywiozłam bloki, kredki, pisaki. Zrobiłam w tym celu zbiórkę wśród moich kolegów i koleżanek z klasy, ale te dzieci nie wiedziały, do czego to wszystko służy. Musiałam im pokazać” – pisze Michalina Pietrzniak, uczennica klasy III b w Szkole Podstawowej nr 1, która razem z mamą i ojczymem odwiedziła wyspę Nosy Be, położoną przy północno-zachodnim wybrzeżu Madagaskaru. W kartkach z pamiętnika dziewięciolatki przeczytać można między innymi o Brunim – chłopcu albinosie, polach ryżowych, krokodylach i lemurach.

Prawdziwymi „artystami w kuchni” 41 uczniów z kierunków technik żywienia i usług gastronomicznych oraz technik hotelarstwa z Zespołu Szkół nr 3 stawało się dzięki praktycznym lekcjom z doświadczonymi kucharzami podczas zagranicznego stażu. Młodzi czynnie uczestniczyli w przygotowywaniu tradycyjnych potraw greckich, jak choćby mousaka czy horiatiki, a także pokazie tworzenia dekoracji oraz ich wykorzystania podczas garnirowania potraw i wyrobów cukierniczych. Na zdjęciu w Kronice odnajdą się wszyscy członkowie pierwszej grupy unijnego projektu.

Poczynania bocheńskich szczypiornistów rywalizujących w II lidzie śledzi Joanna Dobranowska: – „Zespół cały czas pracuje nad tym, by po licznych zmianach kadrowych osiągnąć satysfakcjonujący poziom.” Na poprawę wyników w rundzie wiosennej liczą piłkarze BKS-u. Pracę z klubem zakończył dotychczasowy trener Jerzy Kowalik, którego zastąpił powracający po kilku miesiącach Janusz Piątek. Warto przeczytać też, kto spośród najmłodszych piłkarzy BKS-u wyróżniał się jesienią.

Kolejny bohater cyklu Agnieszki Dudy „Znamy się tylko z widzenia” – młodszy brygadier Robert Cieśla 7 listopada tego roku odebrał akt mianowania na stanowisko komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Bochni.

W bajce wybrałbym dla siebie rolę

rycerza, który wie co to honor, można mu zaufać i na nim polegać, który pokona wszelkie przeszkody i wykona najtrudniejsze zadania, by pomóc tym, którzy znaleźli się w opałach.

Duże wrażenie robi na mnie

wszelkiego rodzaju działalność charytatywna.

Chciałbym poznać sposób na

Jak być dobrym dla wszystkich?

Ulubionym zajęciem jest

wędkowanie, mam swoje ulubione łowisko w Nieznanowicach, jeden z moich rekordów to długi na 86 centymetrów szczupak. Lubię też spacerować po lesie i zbierać grzyby, na prawdziwki jeżdżę przeważnie do Tymowej koło Czchowa. Większość zebranych grzybów marynujemy, na święta są jak znalazł, na inne okazje też... Poza tym z radością kibicuję sportowcom oglądając w telewizji ich zmagania.

Najnowsze