Wydarzenia

10 lat więzienia za zabójstwo przy ul. Solna Góra w Bochni

Mirosław CISAK

Na 10 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Tarnowie 18-letniego Damiana G., który był głównym podejrzanym w sprawie zabójstwa przy ul. Solna Góra w Bochni, do którego doszło w sierpniu 2017 roku. Wyrok ogłoszono w środę.

Do zabójstwa doszło 24 sierpnia 2017 r. przy ul. Solna Góra w Bochni. Wieczorem po awanturze pomiędzy czwórką młodych ludzi 17-latek kilka razy ugodził nożem 23-latka, który mimo wysiłku lekarzy zmarł w szpitalu. Sprawcy zostali szybko zatrzymani.

Na ławie oskarżonych zasiadły trzy osoby: obecnie 18-letni Damian G. (główny podejrzany - usłyszał zarzut udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia oraz zarzut zabójstwa), 19-letni Krystian B. (odpowiadał za udział w bójce i pomocnictwo w zabójstwie) oraz 20-letni Jakub W. (udział w bójce).

Głównemu oskarżonemu groziło co najmniej 8 lat więzienia (w najsurowszym wariancie nawet 25 lat), pozostali byli zagrożeni karą maksymalnie 5 i 3 lat pozbawienia wolności.

10 lat i 150 tys. zł

Wyrok w tej sprawie zapadł w środę w Sądzie Okręgowym w Tarnowie.

- Sprawca, któremu zostało przypisane zabójstwo, otrzymał karę 10 lat pozbawienia wolności. Dwóch pozostałych uczestników bójki po jednym roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, dozór kuratora, obowiązek informowania kuratora o przebiegu okresu próby i dodatkowo mają orzeczone grzywny - jeden 100 stawek po 20 zł każda, a drugi 60 stawek po 10 zł każda - powiedział w rozmowie z Bochnianin.pl sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie, a jednocześnie przewodniczący składu sędziowskiego, który orzekał w tej sprawie.

Ponadto główny sprawca Damian G. musi wypłacić po 50 tys. zł odszkodowania tytułem „częściowego zadośćuczynienia” rodzicom i siostrze zmarłego pokrzywdzonego (razem 150 tys. zł).

Powody bójki

- Bójka była eskalacją kłótni, do jakiej doszło pomiędzy młodymi ludźmi. Była to kłótnia, która miała w tle dziewczynę. Oskarżony był osobą, która aspirowała do znajomości z dziewczyną, a ona tłumaczyła mu, że nie jest zainteresowana tą znajomością. Natomiast pokrzywdzony był ówczesnym bliskim znajomym tej dziewczyny - przypomniał sędzia Tomasz Kozioł.

Jak ustalił sąd, feralnego dnia dziewczyna chciała się spotkać Damianem G., aby mu wytłumaczyć, że nie jest zainteresowana związkiem z nim i mogą utrzymywać stosunki o charakterze koleżeńskim. Jednocześnie poprosiła, żeby przyjechał po nią jej przyjaciel. - Liczyła na to, że on przyjedzie po nią już po zakończeniu tego spotkania, niestety on tak przyjechał, że to spotkanie trwało i wtedy doszło do wymiany zdań pomiędzy dwoma panami, do eskalującej agresji werbalnej, która w końcu przerodziła się w agresję fizyczną - powiedział Tomasz Kozioł.

- Był taki moment, w którym pokrzywdzony rzucił się z pięściami na oskarżonego. Oskarżony zaczął się z nim bić, szamotać, miał nóż i tego noża użył - zrelacjonował Tomasz Kozioł.

Okoliczności łagodzące

Wymierzając karę 10 lat więzienia dla Damiana G. sąd wziął pod uwagę kilka okoliczności łagodzących.

- Pierwsza taka, że on jest sprawcą młodocianym. Druga, że nie był do tej pory karany. To jest oczywiście kwestia mniej istotna, bo jest bardzo młodym człowiekiem, ale sąd zawsze bierze ją pod uwagę. Trzecia kwestia dotyczy tego, że poczytalność oskarżonego nie była ograniczona w momencie popełnienia czynu, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że jest to osoba bardzo młoda, która ma takie cechy kształtującej się osobowości, które w pewien sposób predestynują ją do zachowań przedwczesnych, słabo kontrolowanych. Są to okoliczności, które zawsze, gdy ujawnią się w jakiejś sprawie, sąd bierze jako okoliczności łagodzące - powiedział Tomasz Kozioł.

- Kluczową okolicznością łagodzącą, która zadecydowała o wyroku, jest kontekst sytuacyjny. Pokrzywdzony używając przemocy jako pierwszy wobec oskarżonego w znaczny sposób przyczynił się do zaistnienia tego zdarzenia jako takiego. Obrońca próbował przekonywać, że po stronie oskarżonego miała miejsce obrona konieczna. My uważamy, że tutaj nie było obrony koniecznej, a był to wzajemny konflikt dwóch mężczyzn, oni w jakiś sposób parli do konfrontacji. Jednak element inicjującego konfrontację fizyczną ataku wyszedł ze strony późniejszego pokrzywdzonego. Dlatego sąd musiał wziąć to pod uwagę jako okoliczność istotną przy wymiarze kary - wyjaśnił Tomasz Kozioł.

- Musimy pokazać różnicę pomiędzy takim zdarzeniem, a zdarzeniami takimi jak mieliśmy kiedyś w Krakowie, czy niedawno w Tarnowie, gdzie Bogu ducha winna osoba zostaje zaatakowana przez pewnego osobnika, który dźga go nożem. To zupełnie inny kontekst sytuacyjny. Gdyby opisany wcześniej element nie zaistniał i mieliśmy do czynienia z takim właśnie atakiem to byłaby kara 15 lub może nawet 25 lat pozbawienia wolności - dodał Tomasz Kozioł.

Monitoring

Jednym z dowodów w sprawie był zapis z monitoringu.

- On miał znaczenie, ponieważ umożliwił sądowi zweryfikowanie pewnego fragmentu zdarzenia. Nie pokazuje nam całego zdarzenia, ale pokazuje istotny fragment z punktu widzenia oceny prawnej. Wiadomo, że zdarzenie miało charakter gwałtowny, dynamiczny, rozegrało się bardzo szybko, było związane ze stresem - stwierdził sędzia Tomasz Kozioł.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

comments powered by Disqus

Najnowsze