Wydarzenia

Szef PSL w Bochni: Oni biją się na bilbordy. My jesteśmy alternatywą

Tomasz STODOLNY

W piątek odbył się w Bochni kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego "Rzeczpospolita samorządna". Gościem specjalnym spotkania w Oratorium Św. Kingi był szef partii Władysław Kosiniak-Kamysz, który wygłosił płomienne przemówienie, mające wyzwolić w lokalnych działaczach ducha walki przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi oraz wiarę w zwycięstwo.

Szef ludowców zaczął od nawiązania do niedawnych lokalnych wydarzeń w Bochni, gdzie zdekomunizowano ulicę noszącą imię wybitnego działacza Ruchu Ludowego.

- Odbierać w 100-lecie polskiej niepodległości ulicę Władysławowi Kiernikowi w Bochni, odbierać dekretem - nakazem wojewody, reprezentanta rządu - jest wstydem i hańbą! My przywrócimy w Bochni ul. Władysława Kiernika, my przywrócimy pamięć prawdziwym patriotom, przywrócimy pamięć prawdziwym ludowcom. Nie zginie imię Władysława Kiernika z ulic bocheńskich! - zapewniał.

Sprawa Kiernika była punktem wyjścia do dalszej części przemówienia, w której Władysław Kosiniak-Kamysz zwracał uwagę, że "nie wolno budować na kłamstwie, bo to prowadzi do ruiny".

- I chyba to hasło "Polska w ruinie" nie było oceną rzeczywistości, tylko było przewidywaniem przyszłości. Bo dziś w ruinie są relacje międzyludzkie, w ruinie jest wspólnota narodowa i braterstwo, bo ono kompetnie nie funkcjonuje.

- Dzisiaj ludzie - nasi rodacy, sąsiedzi - nie witają się ze sobą, patrzą na siebie wilkiem, nie jedzą wspólnych świątecznych obiadów, w rodzinach ludzie nie mogą rozmawiać o polityce, bo jak ktoś zacznie rozmowę o polityce, to daj Boże szczęście. Jest kompletny rozkład wspólnoty narodowej - a to zawsze prowadzi do osłabienia państwa i jego upadku. Tak było podczas zaborów, tak było w II Rzeczpospolitej gdy sanacja podzieliła Polskę na pół.

- Z tej lekcji historii trzeba wyciągać wnioski. Przywrócenie w Polsce wspólnoty narodowej i braterstwa jest podstawowym zadaniem ruchu ludowego. Można to zrobić tylko i wyłącznie wygrywając wybory, zmieniając w sposób demokratyczny władze, które dzisiaj nie reprezentują ideałów budowania wspólnoty narodowej.

Mówią wiele o Bogu, mówią wiele o patriotyźmie, mówią o fladze biało-czerwonej. Ale tak mi się wydaje, że ani Boga, ani orła w koronie to w sercu oni nie mają. Gdzieś się pogubili. Dzisiaj idziemy do tych wyborów, żeby dać szansę na dobry wybór, partii która jest partią porozumienia i rozwoju.

W. Kosiniak-Kamysz przekonywał, że wygranie wyborów samorządowych jest możliwe:

Oni się ścigają na bilbordy. Oni prowadzą wojnę bilbordową - te dwie wielkie partie, które wielkie są przeważnie z nazwy, a nie z heroicznych czynów i dokonań. Biją się na bilbordy, bo nie mają w istocie nic oprócz tych waśni i sporów do zaproponowania. My jesteśmy alternatywą. Prawdziwym wyborem normalności i spokoju, porozumienia i rozwoju.

Podczas kongresu prezentowano sukcesy samorządów, w których rządzą przedstawiciele PSL: mówili o nich Jan Pająk (wójt gminy Drwinia), Ludwik Węgrzyn (starosta bocheński) oraz Stanisław Sorys (członek zarządu województwa małopolskiego.

Szef PSL zwracał się do zebranych: - Proszę o ogromne zaangażowanie, proszę o to, żeby pójść do sąsiadów, powiedzieć co się udało zrobić, powiedzieć o tych dokonaniach, żeby ktoś nie przyszedł za chwilę i nie powiedział, że ziemia bocheńska jest w ruinie. Wyjść z narożnika, stanąć na środku twardo na nogach. Oni są wielcy tylko jak się przed nimi klęczy, jak się stanie na równych nogach, to naprawdę robią się malutcy - przekonywał.

To są wybory jaka będzie Polska: czy będzie zarządzana z małej ojczyzny, czy będzie Polską scentralizowaną z ukazami i dekretami, które będą przychodzić, a partyjni funkcjonariusze będą wykonawcami tych decyzji? Czy sami będziemy gospodarzami? Czy będziemy najemnikami i niewolnikami? Ja na najemnika i niewolnika się nie najmuję!

Kosiniak-Kamysz mówił też o polskiej wsi, mateczniku PSL. Ironizował, że rząd prezentuje teraz plan dla rolników.

- To co zatem było realizowane przez trzy lata jak nie było planu? To było wyzyskanie i odrzucenie! Wyzyskali w postaci głosów i odrzucili po wyborach.

- I teraz premier Morawiecki ma czelność będąc jednym z przedstawicieli elit III Rzeczpospolitej - no bo prezesa jednego z największych zagranicznych banków w Polsce nie zaliczyć do elity? - mówić, że te elity trzeba zlikwidować. To może niech rozliczenia zacznie od siebie? I mówi, że ktoś sprzedał zakłady, tylko zapomniał kto sprzedał Hortex, Pudliszki, Winiary, Polmosy i czterdzieści kilka cukrowni... To sprzedał AWS, a on był radnym AWS-u na Dolnym Śląsku. I jak sam mówi, wtedy negocjował wejście Polski do Unii Europejskiej, no a Kalinowskiego nie spotkał... - szydził.

Zdaniem szefa ludowców prawda historyczna jest manipulowana.

- Z tym kłamstwem będziemy walczyć w tej kampanii. Nie poddamy się temu kłamstwu! Każdego dnia będę jeździł po Polsce i razem z Wami, z drużyną Polskiego Stronnictwa Ludowego, zielona koniczyną, odkłamywał te kalumnie, te oszczerstwa rzucane na nas.

comments powered by Disqus

Najnowsze