Wydarzenia

Szewska 1: Na sesji o zniszczonym mieszkaniu. "Zostaliście oszukani"

Mirosław CISAK

Komisja rewizyjna ma zająć się skomplikowaną sytuacją prawną lokatorów najbardziej zniszczonego w pożarze mieszkania w kamienicy przy ul. Szewskiej 1 w Bochni. Chodzi o lokal na poddaszu, z którego w czerwcu publikowaliśmy zdjęcia. O sprawie rozmawiano podczas ostatniej sesji Rady Miasta Bochnia.

Przypomnijmy: w pożarze kamienicy przy ul. Szewskiej 1 w Bochni ucierpiało sześć rodzin. Dach nad głową straciło kilkanaście osób. Trzy rodziny znalazły schronienie u krewnych, jedna zamieszkała tymczasowo u przyjaciół, a dwóm kolejnym (wśród nich jest dwójka dzieci w wieku 16 miesięcy i 6 lat) zapewniono lokum w Ośrodku Interwencji Kryzysowej przy ul. Karolina.

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że rodziny z dwóch lokali na najwyższej kondygnacji kamienicy przy ul. Szewskiej 1 nie mają szans na powrót do swoich mieszkań przed odbudową spalonego dachu budynku. W przypadku pozostałych lokatorów będzie to możliwe po przeprowadzeniu wymaganych prac zabezpieczających.

Dyskusja na sesji i komisji rodziny

Podczas czerwcowej sesji Rady Miasta Bochnia w punkcie „wolne wnioski” temat rozpoczął radny Marek Gruca, przewodniczący komisji rodziny, zdrowia i opieki społecznej, na posiedzeniu której zajmowano się tą sprawą.

- Wysłuchaliśmy jedną z rodzin, która jest poszkodowana w efekcie pożaru. Po krótkiej dyskusji wystosowaliśmy jako komisja pismo do pana burmistrza z prośbą o informację co do aktualnego stanu prawnego kamienicy przy ul. Szewskiej 1 i przekazanie informacji na temat sposobu dotychczas realizowanej lub planowanej pomocy. Prośba była taka, aby te informacje przekazać w punkcie „wolne wnioski” na obecnym posiedzeniu rady miasta. Czy zatem możemy spodziewać się takiej informacji? - zapytał radny Marek Gruca.

Odpowiedzi udzielił koordynator ds. polityki mieszkaniowej Przemysław Babicz: - Jeżeli chodzi o pomoc to wiem, że Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej miał wypłacać zasiłki dla tych rodzin. Z naszej strony podano dwa wnioski o przydział lokali na czas remontu. Jeden z nich został już przez społeczną komisję mieszkaniową rozpatrzony pozytywnie, na drugi czekamy - ten wniosek miał wpłynąć. Te osoby, które zostały bez dachu nad głową będą mogły liczyć na taki lokal z naszej strony.

- Miałem świadomość tego, że wyczerpującej i obszernej informacji nie uzyskamy w taki krótkim czasie. Nie musimy tłumaczyć sobie nawzajem, że te rodziny znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Myślę, że wszyscy wzajemnie jak tu siedzimy musimy się mobilizować, aby tę sprawę jak najszybciej rozstrzygnąć - mówił Marek Gruca.

Sami wybudowali mieszkanie

Po nim głos zabrała kobieta, która razem z mężem i córką mieszkała na poddaszu w części północnej. Ich mieszkanie (nr 6) najbardziej ucierpiało w wyniku pożaru (zdjęcia ze zniszczonych pomieszczeń można zobaczyć w Bochnianin.pl TUTAJ).

- Mieszkanie o powierzchni 90 m kw. w wyniku adaptacji poddasza zostało przed laty wybudowane przez nas całkowicie na własny koszt zgodnie z projektem (…) zatwierdzonym przez wydział architektury Urzędu Miasta na mocy decyzji pozwolenia na budowę lokalu mieszkalnego wydanego przez Urząd Miasta 20 maja 1991 roku. 6 czerwca 1991 r. została zawarta umowa z administratorem budynku przy ul. Szewska 1 - na ówczesny moment było to RPGKiM (Rejonowe Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Bochni, odpowiednik dzisiejszych Bocheńskich Zakładów Usług Komunalnych - przyp. red.) - reprezentowanym przez dyrektora Romana Chmiela ze mną jako inwestorem, w której zobowiązuję się wykonać prace adaptacyjne zgodnie ze sztuką budowlaną we własnym zakresie. Po zakończeniu robót, tak jak zostało to zawarte w umowie, z udziałem obu stron komisyjnie zostało przekazanie lokalu do Urzędu Miasta - Skarbu Państwa, które stało się na ten moment jego właścicielem. Miało to miejsce 11 lipca 2000 r., jest z tego protokół odbioru, gdzie jest zaznaczone, że to mieszkanie jest wykonane we własnym zakresie kosztowym i zamieszkują go trzy osoby. Zgodnie z wcześniejszą umową, którą zawarłam z RPGKiM w terminie jednego miesiąca po oddaniu tego mieszkania miało nastąpić przeniesienie własności na inwestora, czyli na naszą rodzinę, ze zgodą Urzędu Miasta. Umowa najmu z BZUK została zawarta na czas nieokreślony 1 sierpnia 2000 r. Niestety z chwilą najmu nie mogliśmy nabyć praw własności do naszego mieszkania, gdyż pojawił się właściciel, który rościł prawa własności do kamienicy - mówiła mieszkanka.

Arcytrudna sytuacja

- 13 maja 2002 r. zaniepokojeni skomplikowaną sytuacją prawną budynku skierowaliśmy pismo do burmistrza miasta z prośbą o udzielenie odpowiedzi o zamierzonych krokach, które pozwoliły nam odzyskać wydatki poniesione na stworzenie lokalu. Nie otrzymaliśmy od władz miasta odpowiedzi (burmistrzem był wtedy Wojciech Cholewa - przyp. red.), a jedynie kserokopię dokumentu stwierdzającego stan prawny kamienicy. W późniejszych latach zaniepokojeni brakiem informacji wielokrotnie rozmawialiśmy z urzędnikami na temat przyszłości naszego mieszkania, a każdy bezradnie rozkładał ręce mówiąc, że do tej pory nie udało się przekazać nieruchomości właścicielowi i należy cały czas czekać - kontynuowała.

Od 2000 r. mieszkańcy płacili czynsz do BZUK-u i regularnie podnosili standard mieszkania, inwestując oszczędności w remonty, bo cały czas mieli nadzieję, że zostaną właścicielami. - Od momentu, gdy okazało się, że nie mamy możliwości wykupu mieszkania z powodu wyroku sądu przyznającego prawo własności kamienicy właścicielowi żyliśmy w ciągłym lęku o utratę tego mieszkania, co wielokrotnie odbijało się na naszym zdrowiu. Mimo to cały czas mamy nadzieję, że sprawy rozstrzygną się dla nas pozytywnie. Dzisiaj po całej tej tragedii zaznaczam, że nie rościmy pretensji do przedstawicieli urzędu, gdyż zdajemy sobie sprawę, że nikt nie mógł wcześniej przewidzieć takiej sytuacji. Z całego serca bardzo prosimy pana burmistrza, radę miasta, o pomoc w rozstrzygnięciu tej arcytrudnej dla nas sytuacji, abyśmy ostatecznie nie zostali skrzywdzeni, a władze honorowo wyjaśniły tę sytuację do końca i aby sprawa rozstrzygnęła się dla nas korzystnie - zakończyła.

„Zostaliście oszukani”

Radny Bogdan Kosturkiewicz stwierdził, że „sprawa jest bardzo poważna” i przypomniał, że komisja rewizyjna, której jest przewodniczącym, kilka razy zajmowała się ostatnio stanem prawnym kamienicy przy ul. Szewskiej 1. - Pani Stanisława Dziadoszczyk, która wypowiadała się na ten temat zaprzeczyła informacjom, które pan burmistrz podawał, że nie ma wyodrębnionej własności fizycznej. Jest wyodrębniona własność fizyczna do trzech mieszkań, jest to wspólnota mieszkaniowa w dalszym ciągu. Jest problem jeżeli chodzi o stan prawny działki, na której znajduje się ten budynek - powiedział Bogdan Kosturkiewicz.

- Dziwię się, że RPGKiM, który nie miał żadnych umocowań do zawierania takich umów takie umowy zawierał. Ba! Na nieruchomości, która nie była własnością Gminy Miasta Bochnia, obiecywał, że w ciągu miesiąca przeniesie prawa własności. Ubolewam, że państwo nie zgłosiliście do komisji rewizyjnej, żeby ktoś na poważnie zajął się państwa problemem, bo rzeczywiście jest to problem. Jeżeli państwo wykładacie kilkaset tysięcy swoich środków i nie jesteście właścicielem nieruchomości, ktoś wam obiecuje gruszki na wierzbie, bo nikt nie miał prawa wam obiecywać, że to będzie wasza własność, to zostaliście po prostu oszukani - mówił Bogdan Kosturkiewicz.

Wspomniał też o podobnej sytuacji w kamienicy przy ul. Solnej 1: - Prokuratura stwierdziła, że doszło do popełnienia przestępstwa, ale sprawa się przedawniła. Od strony karnej nie macie państwo możliwości dochodzenia żadnych roszczeń. Pytanie czy macie od strony cywilno-prawnej. Uważam - choć mogę się mylić - że nie doszło do przedawnienia i możecie dochodzić roszczeń od następcy RPGKiM, czyli BZUK-u lub Skarbu Państwa. Trzeba z państwem porozmawiać i musimy zastanowić się jak jeszcze można państwu pomóc.

Mieszkanie widmo

Do dyskusji włączył się radny Kazimierz Ścisło. - Jak sprawić, żeby ten remont ruszył jak najszybciej, wymienić pokrycie dachowe i żeby mieszkańcy mogli tam wrócić? Jaki środek znaleźć, żeby to mieszkanie stało się państwa własnością? Teraz jest to mieszkanie widmo, mieszkanie, którego de facto nie ma - stwierdził Kazimierz Ścisło.

Radny Bogdan Kosturkiewicz przypomniał, że budynek jest ubezpieczony. - Na portalu Bochnianin.pl była wypowiedź pana Koprowskiego, że budynek był ubezpieczony na 1,5 mln zł. Jeżeli te informacje są prawdziwe to nie powinno być problemu z uzyskaniem ubezpieczenia i szybkim wyremontowaniem tego budynku - powiedział Bogdan Kosturkiewicz.

- Potwierdzam, że budynek był ubezpieczony, ale chciałbym dopełnić tę wypowiedź, bo nie Urząd Miasta ubezpieczał budynek, ale wspólnota mieszkaniowa - powiedział Stefan Kolawiński, burmistrz Bochni. - Poszkodowani mogą liczyć na dobrą wolę i pełne zaangażowanie urzędników i moje. Natomiast kwestia znalezienia wykonawcy leży po stronie zarządu wspólnoty mieszkaniowej - zaznaczył burmistrz Kolawiński.

- Do dzisiaj nie ma tam zabezpieczonego dachu przed opadami deszczu. Wczoraj (27.06 - przyp. red.) była taka straszna ulewa i zalewa mieszkania, które są własnością wspólnoty mieszkaniowej. Nie wiem kto ma się tym zająć, ale to powinno być zrobione od razu - zwróciła uwagę radna Łucja Satoła-Tokarczyk.

Bogdan Kosturkiewicz obiecał, że po otrzymaniu od mieszkańców kopii umowy z RPGKiM komisja rewizyjna zajmie się tym tematem.

Czytaj również:
Przyczyna pożaru nadal nieznana
Miasto deklaruje zaangażowanie w odbudowę dachu
Opinia o stanie technicznym budynku
Burmistrz o pożarze kamienicy: „To tragiczne wydarzenie”
Pożar kamienicy: 6 rodzin straciło dach nad głową
Pożar kamienicy w centrum Bochni - ZDJĘCIA, WIDEO

comments powered by Disqus

Najnowsze