Wydarzenia

"Kronika Bocheńska": Szczyt marzeń

tim

To się nazywa intuicja! Gdy był uczniem Zespołu Szkół nr 1 przedstawialiśmy go w rubryce „Młodzi z przyszłością”. Teraz jako pierwszy bochnianin, jest zdobywcą Korony Ziemi, czyli najwyższych szczytów na każdym kontynencie. Na okładkę czerwcowej Kroniki trafiło zdjęcie Szczepana Brzeskiego na Dachu Świata.

Na szczycie Mount Everestu stanął 17 maja, dzień wcześniej na czwartą górę świata wspięła się jego partnerka Sylwia Bajek. – „Między obozami 3. i 4. rozdzieliliśmy się z Sylwią. Ona została w obozie 4. – Lhotse na wysokości 7 950 metrów, a ja w obozie 4. – Everest na wysokości 8 000 metrów. Wówczas wiedziałem, że za kilka godzin Sylwia rusza na szczyt, a ja dopiero kolejnego dnia. Mieliśmy oboje telefony satelitarne, więc z niecierpliwością czekałem na wieści. W końcu są! Sylwia zdobyła szczyt! Uff… Wszystko okay i teraz czas na mnie. To dodało mi skrzydeł” – relacjonuje Szczepan Brzeski w rozmowie z Aleksandrą Fortuną-Nieć.

W dziale „Krótko” przeczytać można m.in. o uroczystych obchodach Dnia Strażaka i wręczeniu odznaczeń „Bene Meritus”. Na zdjęciach odnajdą się wszyscy wyróżnieni podczas obydwu imprez, na czele z Haliną Muchą (przewodniczącą bocheńskiego oddziału Civitas Christiana), księdzem Janem Nowakowskim (proboszczem parafii św. Pawła Apostoła) i Krzysztofem Kokoszką (byłym komendantem Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej).

Wkrótce miną cztery miesiące od przyjęcia przez radnych uchwały krajobrazowej. Na czym polega reklamowa rewolucja? – „Nie chodzi o to, żeby zakazywać reklam od A do Z, ale o to, żeby nośniki, które pojawiają się w zasięgu naszego wzroku były stonowane, estetyczne i współgrały z przestrzenią, w której się znalazły. Jesteśmy jednym z niewielu miast, które już wprowadziły w życie uchwałę krajobrazową. Jej wymierne efekty, miejmy nadzieję, dostrzeżemy w niedalekiej przyszłości. Bochnia z dnia na dzień nie pozbędzie się nagromadzonych latami reklam, ale konsekwentnie będzie dążyć do osiągnięcia założonego celu” – mówi Aleksandrze Fortunie-Nieć architekt miejska Dominika Ropek.

O porodach rodzinnych, cięciach cesarskich na życzenie i sposobach na regenerację sił Agnieszka Duda rozmawia z Norbertem Majewskim, nowym kierownikiem Oddziału Ginekologicznego-Położniczego Szpitala Powiatowego w Bochni. – „W zeszłym roku mieliśmy ponad 1 300 porodów. W tej chwili średnio w miesiącu przychodzi na świat w bocheńskim szpitalu 110-120 noworodków – ujawnia ginekolog. – Przy porodzie obecny jest przeważnie ojciec dziecka, czasem jest to siostra ciężarnej albo jej przyjaciółka. To są bardzo duże emocje, pojawiają się łzy szczęścia, a czasem nawet zasłabnięcia, zwłaszcza mocno przejętych ojców. Dla nas to też jest wielka radość pomóc przyjść na świat każdemu maleństwu.”

Dział historyczny tradycyjnie otwierają teksty związane ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. O Bochni jako Centralnym Ośrodku Szkolenia Taborowego pisze Ryszard Rybka. – „Wraz z reorganizacją wojsk taborowych w październiku 1931 roku Ministerstwo Spraw Wojskowych postanowiło wyznaczyć 5. Dywizjon Taborów w Bochni na główną jednostkę szkolenia dla formacji taborowych. Bocheński dywizjon miał spełniać funkcje centrum wyszkolenia taborowego dla całej armii” – tłumaczy autor.

– „Lektura tych akt poraża. Pisane beznamiętnym językiem protokoły przesłuchań, akty oskarżenia, wyroki… Zasądzona kara śmierci zawsze budzi obawy o bezstronność i rzetelność sędziów. Gdy dotyczy bezwzględnego bandziora, człowieka pozbawionego skrupułów i zasad, nie spotyka się z aż tak negatywną reakcją. Gdy jednak spada na młodego człowieka, gołowąsa prawie, który w dodatku całe dotychczasowe życie poświęcił ojczyźnie – wywołuje gniew i oburzenie” – tak swój artykuł o Józefie Krawczyku rozpoczyna Ireneusz Sobas. Na kolejnych stronach informuje o szczegółach prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych prowadzonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Słoneczna aura sprzyja turystycznym eskapadom. Tym razem Ryszard Rozenbajgier proponuje wycieczkę szlakami rowerowymi gminy Łapanów: północnym (czerwonym), południowym (niebieskim), łącznikowym (zielonym), czarnym im. Żeleńskich. Poza szczegółowymi opisami pomocne okażą się na pewno zdjęcia miejsc i atrakcji, przy których można odpocząć przed dalszą drogą.

To już kolejny odcinek, w którym Joanna Strońska-Wydrych i Gerard Wydrych relacjonują swoje podróże po Nepalu. Tym razem czytelników Kroniki przenoszą do „innego świata” religii i wierzeń. – „Ciekawym miejscem obrazującym stosunek buddystów do zwierząt jest święte miejsce pielgrzymek zwane Swayambunath – Świątynia Małp. Zazwyczaj spotkać tu można tłumy pielgrzymów z całego Nepalu i medytujących mnichów. Wzgórze porośnięte gęstą roślinnością upodobały sobie również małpy, które przez nikogo nie niepokojone, rozmnożyły się tutaj niebywale. Całe stada skaczą po drzewach, ale również po świątyniach, świętych posągach, a bywa, że i po ludziach” – piszą.

– „Pierwsza fotograficzna martwa natura nie powstałaby, gdyby nie pan Władziu – podkreśla Beata Ciećkiewicz. – Żył samotnie, lubił czasem wypić, ale był niebywale wiernym człowiekiem. Często przychodził do naszego rodzinnego domu, aby zapytać, czy trzeba nam coś pomóc. Mimo że przeprowadziłam się w inne miejsce, jakimś cudem mnie odnalazł.” I nie była to zwykła wizyta… Pan Władziu stał w drzwiach z ogromnym bukietem piwonii, który artystka postanowiła uwiecznić zanim zwiędną. Sześć lat temu postanowiła zastąpić pędzel obiektywem aparatu fotograficznego. Swoje prace prezentowała m.in. w Galerii Bezdomnej i na Wystawie Młodej Plastyki Bocheńskiej na Strychu Muzealnym.

Zwykły dzień Julki, ot choćby poniedziałek, wygląda tak: w szkole jest już o godzinie 8 i zaczyna lekcje kolejno z języka polskiego, matematyki, wiedzy o kulturze i historii. Potem idzie na trwające półtorej godziny zajęcia z tańca klasycznego, wraca na język angielski i godzinę wychowawczą. Godzinna przerwa przeznaczona jest na posiłek i zaraz po niej rozpoczynają się zajęcia teatralne trwające do godziny 19. Potem, w dużym pośpiechu Julka próbuje się dostać do centrum miasta na zajęcia w akademii tańca, które kończy o godzinie 20.30. Choreografię, dzięki której zdobyła tytuły „Młody Talent” i „Talent Małopolski” stworzyła sama. – „Zawsze zaczynam od wyboru muzyki, bo ona mnie inspiruje, tym razem był to Goldmund – Threnody. Chorografię nazwałam „Absent”, czyli nieobecna i to próbowałam oddać w tańcu. Bo w tańcu zawsze są emocje, czasem ogromne, do tego stopnia, że spalają” – wyjaśnia Agnieszce Dudzie bohaterka cyklu „Młodzi z przyszłością”. Z Kroniki dowiecie się, kogo jeszcze wyróżniono podczas przeglądu „Talenty Małopolski”.

– „Uwielbiam energię, która tu panuje – mówi Julia Bagińska, uczestniczka festiwalu „Integracja malowana dźwiękiem”. – Dla nas, zwykłych osób, w dodatku niepełnosprawnych, największym wyróżnieniem, jest przeżyć… takie coś z artystami, którzy są naprawdę fajnymi ludźmi. Doświadczyć tego, że ktoś może cię docenić, to największe marzenie każdego człowieka.” Swoją wypowiedź kończy, patrząc na koleżankę z duetu Anię Zagórską: – „Myślę, że my dzisiaj jesteśmy tymi najszczęśliwszymi osobami, prawda Ania?” W muzycznym dziale gratka dla fanów rockowego grania – wywiad z legendą perkusji Vinnym Appicem. – „Uczyłem się od najlepszych” – przyznaje gość cyklu Bochnia Rocks.

Dział „film” otwiera ekskluzywny wywiad – po polskim kinie oprowadza czytelników Kroniki Kim Yutani, nowa dyrektorka programowa największego festiwalu filmów niezależnych w USA! Na pytanie o „odkrycie roku” odpowiada: – „Widziałam „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego na festiwalu w Cannes i uważam, że jest zachwycająca – taki elegancki i wzruszający film oraz godna kontynuacja „Idy”, którą pokazaliśmy w 2013 roku na festiwalu w Sundance w sekcji Spotlight.” Aleksandra Fortuna-Nieć pyta ją też o ulubionych polskich aktorów, reżyserów i filmowców, a nawet o serial, przez który zarywa noce.

W adopcyjnym cyklu „Przyjaciel od zaraz” dumnie prezentuje się Wolt ze schroniska w Borku, a przed tym, co czyha w największym lesie w okolicy, przestrzega Michał Wieciech z Nadleśnictwa Niepołomice. – „Większość dzikich zwierząt ucieknie przed człowiekiem, gdy tylko spostrzeże jego obecność, dlatego nie musimy się ich obawiać. Wyjątek mogą stanowić samice dzika – lochy, które prowadzą ze sobą małe warchlaki. Tym lepiej zejść z drogi i ich nie niepokoić” – zaznacza. Tekst ilustruje m.in. szczegółowa mapa Puszczy Niepołomickiej. Na pewno przyda się podczas wakacyjnych wypraw w głąb lasu!

– „Mam mały niesmak po tym spotkaniu, bo tak niewiele nam brakło do tego, aby zakończyć ten sezon na pozycji wicelidera – mówi trener bocheńskich szczypiornistów Marcin Bożek po spotkaniu z AZS UJK Kielce. – Czające się za nami drużyny grały jednak z tymi teoretycznie słabszymi zespołami i wykorzystały swoją szansę, przeskakując w klasyfikacji o jeden i dwa punkty.” Trener BKS-u Janusz Piątek po meczu z Lubaniem Maniowym podkreśla z kolei: – „Dawanie szansy juniorom to plan klubu, który założyliśmy sobie już w zimie i kurczowo się go trzymamy. Dzisiaj udowodnili, że drzemie w nich potencjał.” Joanna Dobranowska i Aleksandra Fortuna-Nieć relacjonują zmagania na parkiecie i murawie.

Iwona Multan od 2007 roku pracuje w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bochni. Niedawno została wyróżniona tytułem Małopolskiego Bibliotekarza Roku 2017. Na 21 pytań zadawanych przez Agnieszkę Dudę gościom rubryki „Znamy się tylko z widzenia” odpowiedziała m.in.:

Zmęczenie mija, gdy
wracam do domu, a mój młodszy syn wdrapuje mi się na kolana, przytula mocno i opowiada, co mu się dziś przytrafiło w przedszkolu.

Roczny urlop spędziłabym
w zupełnej ciszy, najlepiej gdzieś w górach. Bardzo lubię piesze wędrówki i gdy tylko mam okazję, to całą rodziną wyjeżdżamy właśnie w góry.

Zawsze mam przy sobie
Cóż, o kobiecej torebce krążą legendy, a w zasadzie o tym, co w niej można znaleźć. W mojej na pewno znajdziecie książkę. Obecnie jest to „Ktoś na górze mnie nienawidzi” Hollis Seamon.

Najnowsze