Wydarzenia

Beata Szydło w Bochni. Incydent po spotkaniu - ZDJĘCIA, WIDEO

Tomasz STODOLNY

Wicepremier Beata Szydło przyjechała w sobotę do Bochni, by rozmawiać z mieszkańcami miasta. Przez połowę dwugodzinnego spotkania odpowiadała na pytania z sali, chociaż często nie były one pytaniami, ale raczej wyrazami wdzięczności za dotychczasową pracę rządu PiS. Duże emocje wzbudziły wypowiedzi i zachowanie byłego działacza KOD-u z Krakowa. Po spotkaniu mężczyzna został zaatakowany przez jednego z mieszkańców.

Beatę Szydło w Bochni Orkiestra Górnicza miejscowej Kopalni Soli. Gdy wicepremier weszła do wypełnionej sali Oratorium, zerwały się oklaski.

Przez pierwsze 30 minut wicepremier przypominała co udało się już zrobić odkąd PiS przejął władzę. Zapewniała, że tak jak wtedy gdy szło po władzę, Prawo i Sprawiedliwość nadal chce słuchać Polaków. Dlatego zachęcała do rozmowy oraz do zadawania, nawet trudnych, pytań.

To się szybko spełniło, bo pierwszy głos z sali okazał się być głosem zdecydowanie krytycznym (co z kolei spotkało się z głośno wyrażoną dezaprobatą sali). Mieszkaniec Krakowa co prawda pochwalił rządzących za program 500+, ale zaraz potem zarzucił im brak pomysłów na rozwiązanie problemów służby zdrowia oraz nieodpowiednią reakcję na protest rodziców osób niepełnosprawnych (według niego wobec protestujących zastosowano terror). Atmosfera zrobiła się gorąca:

W odpowiedzi Beata Szydło odparła, że rząd PiS jest pierwszym, który przeznacza na służbę zdrowia tak duże środki oraz dorzuciła: - My od PO i PSL różnimy się tym, że nie sprzedajemy szpitali i ich nie zamykamy. Komentując protest w sejmie oceniła, że robienie polityki z wykorzystaniem osób niepełnosprawnych jest podłe. Sala nagrodziła ją za odpowiedź brawami.

Głos zabrało jeszcze kilku uczestników spotkania - w większości bardziej dziękowali za wizytę oraz chwalili rząd, niż zadawali jakieś konkretne pytania, choć pojawił się też apel o zadbanie o interesy polskiej wsi, jako strategicznej gałęzi gospodarki.

* * *

Po części oficjalnej Beata Szydło wolno podążając przez tłum do rządowej limuzyny rozmawiała z uczestnikami spotkania. Na początek z panem Piotrem z Krakowa, który wzbudził na sali tyle emocji. Po skończonej rozmowie z panią wicepremier mężczyzna, rejestrując cały czas wszystko za pomocą komórki, wycofywał się do wyjścia wdając się po drodze w dyskusje z innymi uczestnikami spotkania rzucającymi mu potępiające uwagi. W pewnym momencie dość niespodziewanie starszy mieszkaniec Bochni sięgnął ręką i chwycił go za gardło. Natychmiast zareagował kolega zaatakowanego mężczyzny. Szarpanina trwała zaledwie kilka sekund. Napaść została zgłoszona patrolowi policji stojącemu na zewnątrz, który wylegitymował i spisał krewkiego bochnianina.

* * *

Najdziwniejsze pytanie, jakie padło z sali (zadała je mieszkanka Bochni):

"W temacie bezpieczeństwa i suwerenności jesteśmy zatrwożeni i zatroskani. Otóż po naszym niebie krążą samoloty, które spryskują nas jakimiś chemikaliami. Ja mam mnóstwo zdjęć naszego nieba. Jest to zatrważające. Dowiadujemy się, że to jest jakieś aluminium, jakieś inne chemiczne..., jakieś martwe komórki, krwinki czerwone itd. Proszę powiedzieć pani premier, czy możemy dalej czuć się wolni... Co to za samoloty? Skąd one latają? Kto daje im rozkaz? Jesteśmy naprawdę bardzo zaniepokojeni. Może coś pani wie na ten temat?"

comments powered by Disqus

Najnowsze