Wydarzenia

Bochnia: 8. rocznica katastrofy smoleńskiej. "Prawda nas wyzwoli"

Tomasz STODOLNY

- Mam nadzieję, że wytrwałość, którą wykazujemy spotykając się co roku w tym miejscu, zaowocuje tym, że znajdziemy odpowiedź na kluczowe pytania, która przekona nas o tym co było i jak było - mówił burmistrz Stefan Kolawiński podczas uroczystości z okazji 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Po mszy świętej w Bazylice Św. Mikołaja uczestnicy uroczystości przeszli w Marszu Pamięci pod obelisk poświęcony ofiarom Katynia. - Oba te wydarzenia [Katyń i Smoleńsk - przyp. red], choć dzieli je 70 lat, już na zawsze pozostaną splecione w długim łańcuchu polskich dziejów - zwraca uwagę Ireneusz Sobas, szef miejskich struktur PiS.

Choć organizatorzy apelowali o jak naliczniejszy udział mieszkańców w uroczystości, frekwencja nie różniła się od tej z ostatnich lat. Do zgromadzonych przemawiał m.in. burmistrz Bochni, Stefan Kolawiński:

- Wiele rzeczy wiemy, więcej, bardziej specjalistycznych. Z tym, że problem polega nie na tym co my wiemy, tylko jak my to wszystko odbieramy - "my" jako naród, jako całość. Zostaliśmy podzieleni i to jest największy problem jaki dotyka naszego narodu - bez względu na to, jakie okażą się fakty, bez względu na to jakie będą wyniki badań - to część osób powie, że właściwie nic się takiego nie stało, zwykły przypadek, natomiast część będzie przekonana do tego, że nasz naród poniósł dotkliwą, straszliwą tragedię. Ja właśnie do nich należę. Bez względu na to, co będzie, to jako naród przeżyliśmy tragedię. Ona w nas tkwi i podejrzewam, że będzie jeszcze tkwiła długie lata.

- Natomiast drodzy państwo, w takich chwilach jak 10 lat temu, powinniśmy być razem - i wówczas byliśmy razem - kontynuował Stefan Kolawiński. - Nie trwało to długo, potem państwo pamiętacie ten przekaz, który mówił o tym jadzie, który sączył się z mediów publicznych, który wskazywał jednych jako oszołomów, innych z kolei jako Europejczyków.

No i gdzie my teraz jesteśmy? Każdy może odpowiedzieć w swoim sumieniu. Natomiast pamiętać trzeba i wyjaśniać trzeba, bo prawda nas wyzwoli. Najgorsza prawda jaka mogłaby być, ale to będzie prawda.

- Bardzo osobiście odbieram tą tragedię - tak jakby zginęli członkowie mojej rodziny. No więc drodzy państwo odpowiedź jest prosta: chcę wiedzieć dlaczego mój brat zginął, dlaczego zginęła moja siostra. Te pytania pozostają jeszcze otwarte bo nie ma tej kropki nad "i". Ale mam nadzieję, że przy tej wytrwałości, którą tutaj wykazujemy, spotykając się co roku w tym miejscu, wykazując pamięć i o zdarzeniu i o ludziach, że ta wytrwałość zaowocuje tym, że znajdziemy odpowiedź na te kluczowe pytania, która przekona nas o tym co było i jak było. Natomiast na tym wszystkim możemy budować dalszą przyszłość naszego narodu. (...) Wierzę, że to co się dzieje teraz w naszym kraju doprowadzi nas do tego miejsca, w którym naród polski znajdzie w Europie godne, właściwe sobie miejsce.

Głos zabrał także Teofil Wojciechowski - były burmistrz Bochni, który stwiedził: - Nadal, do dnia dzisiejszego, trwa kłamstwo katyńskie. Tak! Sowieci byli przeciw, Putin raz tak, raz inaczej. To co wiemy o Katyniu, to wiemy li tylko z akt, które znajdują się na Ukrainie. Akta na Łubiance, są niedostępne. Akta w Mińsku, białoruskie, również są niedostępne.

- Tragedia połączyła cały naród w bólu, ale odżyły demony - że ktoś może zbić kapitał polityczny, wobec tego trzeba było wypuścić z tej puszki Pandory nienawiść. Wypuszczono ją i ta nienawiść trwa do dnia dzisiejszego - mówił Teofil Wojciechowski, po czym zaczął wyliczać przykłady.

- Prominentny polityk Platformy Obywatelskiej Zdzisław Neumann [w rzeczywistości chodzi o Sławomira Neumanna - przyp. red.] powiedział, że warto ażeby jeden grób był i tam zostali pochowani wszyscy, którzy zginęli w Smoleńsku. Czy on czasem, nie posądzam go o złośliwość, ale szanowni państwo, czy on czasem nie nawiązuje do Katynia? Do Miednoje? Charkowa? Tam też były doły, wielkie groby, doły Polaków! Czy tutaj też ma być ten dół Polaków?!

Przypomniał też wypowiedzi sprzed 8 lat Ewy Kopacz, która zapewniała m.in. że w poszukiwaniu śladów i dowodów w miejscu katastrofy "przekopano ziemię na metr głębokości": - Przecież to jest piramidalne kłamstwo i za to kłamstwo nie poniosła żadnej politycznej odpowiedzialności, wręcz odwrotnie - awansowano ją na premiera. Kłamstwo smoleńskie tak powstało! Przywołał też stwierdzenia ówczesnego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego dotyczące wcześniejszych wydarzeń podczas wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji ("Jaka wizyta, taki zamach"). I pytał: - Czy zostały politycznie za te słowa rozliczone? Nie.

Dlatego my tutaj musimy się zbierać i będziemy się zbierać dopóki nie zostaną rozliczone elity polityczne za swoje kłamstwo katyńskie, bo tego żądamy! To jest nasz obowiązek obywatelski, patriotyczny. (...) My musimy domagać się prawdy. Prawda nas wyzwoli! Ale również musimy się domagać sprawiedliwości! - nawoływał Teofil Wojciechowski.

Podczas uroczystości odczytano także list Klubów "Gazety Polskiej":

- Nasza walka się nie kończy. Mamy obowiązek bronić stawianych pomników, czcić pamięć poległych. Mamy obowiązek szukać i wyjawiać prawdę o tamtej tragedii. (...) Honor nakazuje szukać prawdy do ostatecznego wyjaśnienia.

comments powered by Disqus

Najnowsze