Wydarzenia

Radni ponownie pytają o koszty zatrudnienia asystenta burmistrza Bochni

Mirosław CISAK

Radni komisji rewizyjnej ponownie pytają o koszty zatrudnienia byłego asystenta burmistrza Bochni Andrzeja Koprowskiego. Temat wywołano w styczniu. Sekretarz miasta Edyta Groblicka-Kuc zobowiązała się do przekazania takiej informacji podczas następnego posiedzenia komisji rewizyjnej, ale ostatecznie jednak tego nie zrobiła zasłaniając się opinią prawną dotyczącą klauzuli poufności wynagrodzeń.

Na zdjęciu Andrzej Koprowski, kiedyś asystent burmistrza Bochni, teraz pracownik wydziału promocji i rozwoju miasta.

Głównym tematem styczniowego posiedzenia komisji rewizyjnej była „Kontrola w zakresie przestrzegania zasad naboru pracowników na wolne stanowiska pracy w Urzędzie Miasta”. Radny Bogdan Kosturkiewicz, przewodniczący komisji rewizyjnej, skupił się wtedy na przeniesieniu Andrzeja Koprowskiego z likwidowanego stanowiska asystenta do wydziału promocji.

W styczniu radni otrzymali wyjaśnienia dotyczącego tego w jaki sposób po zmianie przepisów Andrzej Koprowski przestał być asystentem burmistrza Bochni i bez konkursu rozpoczął pracę w wydziale promocji i rozwoju miasta. Więcej na ten temat TUTAJ.

Nie poznali jednak odpowiedzi na pytanie o koszty związane z zatrudnieniem Andrzeja Koprowskiego na stanowisku asystenta burmistrza Bochni. Sekretarz miasta Edyta Groblicka-Kuc zobowiązała się do przekazania takiej informacji podczas następnego posiedzenia komisji rewizyjnej.

Jednak podczas lutowego posiedzenia radni nie otrzymali takiej informacji. Dlaczego? Do radnych trafiła opinia prawna, w której wytłumaczono, że wynagrodzenie asystenta nie jest objęte informacją publiczną i są to dane wrażliwe. - Opinia prawna nijak się ma do tego o co wnosiliśmy - zaznaczył Bogdan Kosturkiewicz, przewodniczący komisji rewizyjnej.

- Nie chcieliśmy wiedzieć ile zarabiał pan asystent, chcieliśmy wiedzieć ile kosztowało utrzymanie tego stanowiska - podkreślił radny Bogdan Kosturkiewicz.

- Koszt utrzymania stanowiska to są również koszty wynagrodzenia. Po rozmowie z radcą prawnym stwierdziliśmy, że nie możemy państwu podać takiej informacji, bo w koszty utrzymania asystenta wchodzi wynagrodzenie, delegacje, koszty badań lekarskich, długopisów, papieru, wszystko - powiedziała Edyta Groblicka-Kuc, sekretarz miasta.

- Bocheńscy podatnicy mają prawo to wiedzieć. Tworzy się nowe stanowisko z naszych pieniędzy. Bardzo mi się podobało to co ostatnio powiedział pan radny Kazimierz Ścisło: „Miasto nie ma żadnych pieniędzy, ma tyle pieniędzy ile jest w stanie pobrać od mieszkańców”. Dlatego mieszkańcy mają prawo wiedzieć - argumentował radny Bogdan Kosturkiewicz.

Ostatecznie radni jednogłośnie przegłosowali wniosek do burmistrza o ujawnienie kosztów utrzymania stanowiska asystenta burmistrza Bochni.

comments powered by Disqus

Najnowsze