Wydarzenia

Znów wydzwaniał "fałszywy wnuczek". Niektórzy dali się nabrać

Tomasz STODOLNY

Przez dwa dni - w poniedziałek i wtorek - do mieszkańców Bochni wydzwaniała oszustka próbująca wyciągnąć od nich pieniądze metodą "na wnuczka". W większości przypadków bezskutecznie, ale dwa razy jej się udało - straty to w sumie ponad 43 tys. złotych...

Najwięcej zgłoszeń policjanci odebrali w poniedziałek - aż 20. Dziewiętnaście z nich było jedynie informacją alarmującą o tym, że oszustka próbowała swojej sztuczki, ale osoby nie dały się nabrać.

W jednym przypadku niestety starsza pani uwierzyła, że pomaga rodzinie. Do starszej mieszkanki Bochni zadzwoniła kobieta, która przedstawiała się jako jej synowa i poinformowała, że potrzebuje pieniędzy, ponieważ w banku nie chcą jej ich wypłacić. Do kobiety zgłosił się znajomy rzekomej synowej, któremu przekazała kwotę ponad 10 tys. zł.

Następnego dnia, we wtorek, policja odebrała kolejne 5 zgłoszeń. W jednym przypadku oszustka znów okazała się przekonująca. 70-letnia mieszkanka Bochni odebrała telefon od kobiety, która przedstawiła się jako jej córka i poinformowała, że jest na policji ponieważ spowodowała wypadek drogowy. Oświadczyła, że potrzebuje 40 tys. zł na polubowne załatwienie sprawy. Następnie do starszej pani zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako policjant i przekazał instrukcję komu i gdzie ma przekazać pieniądze. Kobieta przekazała kurierowi uzbierane pieniądze w kwocie ponad 30 tys. złotych...

Zdarza się, że "złowione" na opowieści oszustów osoby, mają w ostatniej chwili łut szczęścia, który uchrania ich przed stratą dużych sum pieniędzy. Jedna z mieszkanek Bochni, której przedstawiono historię o rzekomym wypadku drogowym, miała już wypłacone 55 tys. złotych, ale w ostatniej chwili coś ją tknęło i pojechała do komendy powiatowej policji, by wyjaśnić sprawę. Na miejscu oczywiście dowiedziała się, że żadnej sprawy nie ma.

Z kolei w Brzesku - gdzie również wydzwaniali oszuści - przed utratą oszczędności uratowali starszą panią pracownicy banku. 84-letnia mieszkanka Brzeska zgłosiła się aby pilnie wypłacić sporą kwotę pieniędzy. Pracownicy zaczęli podejrzewać, że kobieta może paść ofiarą oszustwa i na miejsce wezwali policjantów. I rzeczywiście - staruszka zrelacjonowała funkcjonariuszom, że przed południem odebrała telefon: dzwonił do niej mężczyzna podający się za syna, a następnie za funkcjonariusza policji. Twierdził, że miał wypadek samochodowy i potrzebuje znacznej sumy pieniędzy...

comments powered by Disqus

Najnowsze