Wydarzenia

Przewodniczący komisji rewizyjnej wyprosił urzędnika z obrad

Mirosław CISAK

Bogdan Kosturkiewicz, przewodniczący komisji rewizyjnej, wyprosił z posiedzenia tego gremium Andrzeja Dębińskiego, naczelnika wydziału gospodarki komunalnej, inwestycji i ochrony środowiska. To skutek zabierania głosu bez zgody przewodniczącego.

Na zdjęciu Andrzej Dębiński - naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, inwestycji i ochrony środowiska.

We wtorek 21 listopada radni komisji rewizyjnej rozmawiali z naczelnikiem Andrzejem Dębińskim na kilka tematów. Punktem zapalnym okazała się kwestia opłat za zajęcie pasa drogowego na ul. Kolejowej.

Bogdan Kosturkiewicz, przewodniczący komisji rewizyjnej, przypomniał pytanie z poprzedniego posiedzenia. - Przedstawić informację czy na ulicy Kolejowa - boczna ktoś występował o zajęcie pasa drogowego i czy są pobierane opłaty za zajęcie pasa. Teren zajęty pod donice z kwiatami. Otrzymaliśmy odpowiedź: „Żaden podmiot nie występował o zajęcie pasa drogowego ul. Kolejowa - boczna. Wobec czego nie są pobierane opłaty z tego tytułu. Jednocześnie informujemy, że zostały podjęte działania zmierzające do ustalenia właściciela donic oraz o zaistniałej sytuacji została poinformowana straż miejska, są podjęte czynności sprawdzające” - przeczytał Bogdan Kosturkiewicz i dopytał: - O co chodzi?

- Będzie informacja ze straży miejskiej, to w tym układzie działamy - odpowiedział Andrzej Dębiński, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, inwestycji i ochrony środowiska.

- Sorry, ale miesiąc temu zwróciliśmy się z zapytaniem, a państwo informujecie, że nie były pobierane żadne opłaty, a w ciągu miesiąca nie zrobiliście nic, aby egzekwować zapłatę za nieuprawnione zajęcie pasa drogowego - stwierdził Bogdan Kosturkiewicz.

- Skąd takie stwierdzenie, że nic nie zrobiliśmy? Czynności zostały podjęte i informacja będzie złożona przez straż miejską do nas, jeżeli ustalą jednoznacznie kto to wystawił - mówił Andrzej Dębiński.

Przewodniczący podkreślił ponownie, że upłynął już miesiąc. - Miesiąc to dużo, ale biorąc pod uwagę możliwości wydziału to w zasadzie mało, za mało - bronił się naczelnik Dębiński.

- Miesiąc to za mało? Ludzie... przecież to trzeba działać natychmiastowo. Ktoś zajmuje pas drogowy, przychodzimy, już jest straż, przygotowuje się opłaty. Jak się dba o majątek gminy? Bez przesady! Pamiętam jak wykonywałem prace remontowe na swoim budynku to pan burmistrz Wojciech Cholewa w tym samym dniu, kiedy zostało zostawione rusztowanie przyszedł, wiedział, że była płacona opłata za zajęcie pasa drogowego, i pan naczelnik Chmiel, czy pracownik urzędu, sprawdzał co do centymetra czy wszystko się zgadza. Odkrył, że 30 cm kw. tego rusztowania jest więcej i od tego naliczył mi opłatę karną. W ciągu jednego dnia. Pan Cholewa jak był burmistrzem tak wspaniale działał, a państwo przez miesiąc nie mieliście czasu, żeby podjechać i sprawdzić, że teren o powierzchni powiedzmy 15 m kw. jest zajęty i nie pobieracie z tego tytułu żadnych opłat. Nie rozumiem tego - powiedział radny Bogdan Kosturkiewicz.

Radna Celina Kamionka zwróciła uwagę, że odpowiedzi na wnioski komisji rewizyjnej mają już kilka dni, więc możliwe, że coś w tej sprawie się zmieniło.

- W tej chwili nie wyjaśnię państwu na jakim jesteśmy etapie. Nie było mnie przez dłuższy czas i nie znam odpowiedzi na to pytanie. Gdybym dostał wiadomość, że będzie takie pytanie to pewnie dostalibyście państwo odpowiedź. Może wiedzieć straż miejska lub pani Aldona (Aldona Partyka, pracownica wydziału gospodarki komunalnej, inwestycji i ochrony środowiska - przyp. red.) - mówił Andrzej Dębiński.

- Poprosimy panią Aldonę. Pan naczelnik nie wie to pani Aldona będzie wiedziała... - powiedział Bogdan Kosturkiewicz.

Przez chwilę Andrzej Dębiński i Bogdan Kosturkiewicz mówili jednocześnie, więc trudno było zrozumieć co chcą przekazać. - Panie naczelniku, jak pan stawia zarzuty to musi pan ich bronić. Koniec... - próbował zakończyć dyskusję Bogdan Kosturkiewicz, ale Andrzej Dębiński mu przerwał: - Nie stawiam zarzutów.

- Odpowiada pan krótko, po wojskowemu, a jak nie to koniec dyskusji. Nie będziemy... - mówił Bogdan Kosturkiewicz, ale Andrzej Dębiński znowu się wtrącił: - Proszę przygotować wcześniej pytania.

Na to Bogdan Kosturkiewicz: - Pytania były przygotowane miesiąc temu i jak pan nie ma to trzeba przeprosić, powiedzieć: „zawaliliśmy” i koniec, a nie...

- Odpowiedź pan dostał - ponownie wtrącił się Andrzej Dębiński.

- Nie ma pan o czym dyskutować. Będzie pan miał głos wtedy kiedy panu udzielę. Bardzo proszę nie zakłócać porządku obrad - stwierdził radny Bogdan Kosturkiewicz.

Andrzej Dębiński znowu próbował coś powiedzieć. Na to Bogdan Kosturkiewicz stanowczo: - Panie naczelniku, proszę opuścić salę w tej chwili. Przywołuję pana do porządku. Proszę zachowywać się kulturalnie.

W tym momencie naczelnik Andrzej Dębiński wyszedł z sali obrad.

- To ja prowadzę to zebranie i tu nie będzie dochodziło do takich ekscesów. Było konkretne pytanie, miał konkretnie odpowiedzieć, a wycieczek osobistych sobie nie życzę - dodał Bogdan Kosturkiewicz po tym gdy naczelnik opuścił salę.

Po kilkunastu minutach przewodniczący komisji rewizyjnej poprosił Andrzeja Dębińskiego do sali obrad, aby porozmawiać na temat problemów przy budowie II etapu KN-2 oraz realizacji bieżących inwestycji (m.in. przeciągającego się remontu ulic Poniatowskiego, św. Leonarda i Solna Góra).

Naczelnik nie pojawił się ponownie w sali obrad, a zastępowało go dwóch pracowników wydziału, którym kieruje. - Być może celowo zrobił taką atmosferę, żeby nie można było dyskutować na inne, dużo poważniejsze tematy - skomentował Bogdan Kosturkiewicz.

Przypomnijmy, że do podobnego zdarzenia doszło w grudniu 2016 roku, również podczas posiedzenia komisji rewizyjnej. W trakcie dyskusji naczelnik Andrzej Dębiński obraził się i wyszedł z sali obrad. Relację z tamtego zajścia można przeczytać TUTAJ.

comments powered by Disqus

Najnowsze