Wydarzenia

Przewodnicząca rady do dyrektorki poradni: Chyba pani przegięła

Mirosław CISAK

Do ciekawej wymiany zdań pomiędzy przewodniczącą rady powiatu Bernadettą Gąsiorek i Kingą Pałką, dyrektorką Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Bochni, doszło podczas ostatniej sesji rady powiatu bocheńskiego.

Na zdjęciu: Bernadetta Gąsiorek, przewodnicząca rady powiatu bocheńskiego.

Przewodnicząca dopytywała o materiał przygotowany w temacie „Informacja o pracy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Bochni za rok szkolny 2016/2017”. - Mamy taki rozdział „Kształcenie uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi”. W większości szkół, dla których organem prowadzącym jest powiat bocheński, mamy wymienionych (uczniów): jest ZS nr 1, ZS nr 2, ZS nr 3 i II LO. W każdej z tych szkół są uczniowie, którzy mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Co mnie jeszcze zastanawia, jeśli jest niedosłuch, niedowidzenie, niepełnosprawność ruchowa, to jestem w stanie widzieć to w warunkach szkolnych szkoły publicznej, gdzie uczą się zdrowe dzieci, ale upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim to już mi nasuwa pewne wątpliwości - przyznała Bernadetta Gąsiorek, przewodnicząca rady powiatu bocheńskiego.

- Na jakiej podstawie Poradnia (Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - przy. red.), czy są stosowne przepisy, które powodują, bo i w ZS nr 1 jest taki uczeń, i w ZS nr 2, ZS nr 3 i II LO. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego w trzech szkołach, a w ZS nr 1 - upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim. Czy takie dzieci nie powinny być kształcone w szkole specjalnej, którą posiadamy? - pytała Bernadetta Gąsiorek.

Na pytanie odpowiedziała Kinga Pałka, która stanowisko dyrektora Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej im. Stefana Szumana w Bochni objęła 1 września 2017 r.: - Przyznam szczerze, że pani pytanie mnie trochę zdziwiło. Pedagogika włączająca to już w tym momencie jest dla mnie w ogóle... Nawet to pytanie jest dla mnie zaskakujące. Orzeczenie o stopniu lekkim to jak najbardziej w szkole masowej, nawet w stopniu umiarkowanym i znacznym. Jedyne czym to się różni to przy umiarkowanym dostosowujemy wtedy program. Natomiast przy lekkim nawet program jest ten sam, tylko jedynie metody zmieniamy. Czyli np. tak jak pani wymieniła kształcenie specjalne z uwagi na niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim to dziecko ma zaburzenia myślenia abstrakcyjnego, co jest dużym problemem dla nauczyciela matematyki. Dajemy mu kalkulator, a nie uczymy go czegoś czego nie jest w stanie opanować. Dajemy mu metodę, formę, sposób, czyli kalkulator. To jest tylko i wyłącznie dostosowanie metod i warunków. Więc pytanie wydaje mi się...

W tym momencie wtrąciła się przewodnicząca rady. - Niech mi pani nie mówi, że niezasadne, bo radny ma prawo pytać się w każdej sprawie. W tej chwili to pani już chyba za bardzo przegięła - oceniła Bernadetta Gąsiorek.

- Jeśli tak to przepraszam. Przyznam, że pedagogika włączająca jest dla mnie ważnym punktem w edukacji. Jeśli czuje pani, że przegięłam to przepraszam. Wydaje mi się, że dzieci z każdą niepełnosprawnością mają prawo i możliwość uczestniczenia w szkole, przy dostosowaniu odpowiednich metod i form. (...) Przy sprzężonej niepełnosprawności może się okazać, że dziecko jest agresywne. Jeśli zagraża innym dzieciom to wtedy nauczanie indywidualne, czy wsparcie ze strony Ośrodka (Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy - przy. red.) - powiedziała Kinga Pałka.

Na koniec krótkiej dyskusji przewodnicząca Bernadetta Gąsiorek pouczyła dyrektorkę poradni: - Jeżeli radny nie jest w pełni przekonany i świadomy co w informacji się znajduje to zwraca się do merytorycznego dyrektora, a dyrektor merytoryczny odpowiada grzecznie i wyjaśnia, i nic więcej.

- Cieszę się i jak są jakieś pytania to proszę - odparła Kinga Pałka.

comments powered by Disqus

Najnowsze