Wydarzenia

Rozmowa z Edytą Mierzwińską, nową dyrektor II LO w Bochni

Mirosław CISAK

Pochodzi z podkarpackiej miejscowości Brzozów. Skończyła filologię angielską na Uniwersytecie Rzeszowskim. Za sobą ma także studia podyplomowe z zarządzania oświatą. W Bochni mieszka od 2000 roku, bo tu znalazła swoją pierwszą pracę - jako nauczycielka języka angielskiego w nowopowstałym II Liceum Ogółnokształcącym. Niedawno wygrała konkurs i na pięć lat powierzono jej funkcję dyrektora tej placówki. Poniżej rozmowa z Edytą Mierzwińską, która na tym stanowisku zastąpiła odchodzącą na emeryturę Ewę Rachfalik.

Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: - W konkursie na dyrektora II LO była pani jedyną kandydatką. Sam brak konkurencji nie oznacza jeszcze wygranej. Jak pani sądzi, czym przekonała członków komisji konkursowej?

Edyta Mierzwińska, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Bochni: - W swojej koncepcji funkcjonowania II LO zawarłam kilka kwestii, które uważam za najistotniejsze. Pracuję w tej szkole od początku jej istnienia, czyli już 17 lat. Udało mi się poznać ją z wielu stron, więc myślę, że wiem co trzeba dodatkowo zrobić. Ponieważ jestem nauczycielem języka angielskiego, nie ukrywam, że pewne elementy tej koncepcji są związane z językami obcymi. Zamierzam poszerzyć ofertę języków obcych o nauczanie innych języków. Na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Jeżeli moje plany zostaną wprowadzone w życie, to na pewno będziemy się tym chwalić.

Drugi aspekt to strona nauczania. Jako dydaktyk zauważyłam, jak bardzo różni się obecne pokolenie młodzieży od pokolenia młodzieży, która zaczynała naukę w tej szkole oraz jak wielki postęp poczyniła technologia, a przede wszystkim cyfryzacja i internet. Dostęp do nich jest bardzo łatwy w dzisiejszych czasach, a młodzież jest tym zafascynowana. Chciałabym, aby II LO stało się nowoczesną szkołą, w której uczy się nowoczesnymi metodami. Mamy świetnie wyposażone sale. Posiadamy tablice interaktywne, w każdej sali znajduje się projektor. Kolejnym urządzeniem, który również świetnie sprawdza się w nauczaniu jest smartfon. Chcemy, aby te narzędzia wprowadzić na stałe do dydaktyki. Być może uda nam się również stworzyć szkolną platformę e-learningową, na której nauczyciele będą mogli zamieszczać materiały dla uczniów. Wiemy nie od dziś, że młodzież nie znosi zadań domowych, ale praca w domu utrwalająca materiał szkolny jest niezbędna do postępów w nauce.

Jak się ma podstawa programowa do tego w jaki sposób prowadzone są lekcje? Jak bardzo nauczyciel może wykorzystywać nowe technologie, zwłaszcza telefony komórkowe uczniów?

- Smartfon można wykorzystywać na kilka sposobów. Przede wszystkim uczniowie mogą wykorzystać go jako narzędzie do połączenia się z internetem, który jest ogromną bazą wiedzy. Na przykład podczas zajęć z języka angielskiego można sprawdzić znaczenie pojedynczego słowa, wykonywać ćwiczenia online, czy wysłuchać wypowiedzi rodzimych użytkowników języka. Nauczycielka języka hiszpańskiego już jako stały element nauczania stosuje na lekcjach quizy z wykorzystaniem telefonów komórkowych, które działają jak przycisk do wybierania odpowiedzi. Element rywalizacji dodatkowo zachęca uczniów do aktywności.

Gdybyśmy mieli krótko opisać pani wizję II Liceum Ogólnokształcącego byłaby to „nowoczesna szkoła”?

- Dokładnie tak. Chciałabym, aby II LO było nowoczesną szkołą korzystającą z wszelkich możliwych osiągnięć technologicznych, które usprawniają i uatrakcyjniają proces dydaktyki, wyposażając ucznia w wiedzę i umiejętności niezbędne do egzaminu maturalnego i dalszego kształcenia. Jednocześnie ta szkoła powinna nadal być postrzegana jako szkoła, w której klimat i atmosfera są wyjątkowe, do której codziennie chodzi się z przyjemnością i uśmiechem. Ważne jest, aby uczeń wiedział, że może liczyć na wsparcie, pomoc, zarówno w sytuacjach problemowych, jak i w kwestiach związanych z rozwojem swoich zainteresowań i zdolności. Każdy absolwent powinien ją dobrze wspominać.

Atmosfera i nowe technologie są bardzo ważne, ale wiele osób patrzy na wyniki. A te w tym roku są słabe. Według danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie na 50 zdających maturę po raz pierwszy w II LO w pierwszym terminie zdało 36 osób, co dało zdawalność 72%. To gorzej nie tylko od I LO (98%), ale też ZS nr 1 (93%), wiśnickiego „Plastyka” (97%), LO w Żegocinie (89%), czy techników w ZS nr 1 (92%), ZS nr 2 (84%) i ZS nr 3 (83%). Jak to poprawić?

- Porównywanie szkół na podstawie wyników matury nie do końca uważam za słuszne. Matura jest serią egzaminów, ktorych nieodłącznym towarzyszem jest stres. To, jak uczniowie zdadzą, zależy nie tylko jaką wiedzą i umiejętnościami się wykażą, ale również w jakim stopniu potrafią ten stres opanować. Nawet najlepszych uczniów potrafi on po prostu sparaliżować a wtedy nie łatwo o sprawne myślenie.

Na pewno wyniki tegorocznego egzaminu maturalnego nie przysparzają chwały II LO i z pewnością przeanalizujemy, co wpłynęło na taką zdawalność. Jedną z przyczyn może być absencja uczniów na zajęciach, dla których zdobycie prawa jazdy bywa ważniejsze niż przygotowywanie się do matury. Uczniowie często też uczą się niesystematycznie, „na ostatnią chwilę”. To niestety przekłada się na braki w edukacji, które później trudno nadrobić. Nie można zapominać, że jesteśmy niewielką szkołą i statystyki nie zawsze działają na naszą korzyść. Liczba niezdanych egzaminów inaczej ma się do ogólnej zdawalności w liczebniejszych od nas innych szkołach ponadgimnazjalnych. Na pocieszenie dodajmy, że 11 osób przystąpiło w sierpniu do egzaminu poprawkowego w związku z niezdaniem tylko jednego egzaminu z puli przedmiotów obowiązkowych (9 osób - matematyka, 2 - język angielski). Zdawalność wśród tegorocznych absolwentów wzrosła do 83,7% - 5 niezrażonych majowym niepowodzeniem absolwentów we wrześniu odebrało świadectwa maturalne.

Ile klas pierwszych rozpoczęło teraz naukę w II LO?

- Dwie klasy, ale cztery profile. W sumie 55 uczniów. Udało nam się dokonać naboru podobnego do tego w zeszłym roku, co uważamy za mały sukces, bo przecież niż demograficzny postępuje. W tym roku absolwentów gimnazjów było mniej niż rok temu. Mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać ten trend w przyszłym roku, choć absolwentów gimnazjów będzie jeszcze mniej. Z niecierpliwością czekamy na rok szkolny 2019/20, kiedy do szkół ponadgimnazjalnych wkroczy reforma oświaty i pojawi się podwójny rocznik ostatni rocznik gimnazjalistów i pierwszy rocznik absolwentów zreformowanej szkoły podstawowej.

Ile jest drugich i trzecich klas?

- W klasie drugiej mamy dwa oddziały, a tegoroczni maturzyści uczęszczają do trzech oddziałów. Razem z pierwszymi klasami jest 175 uczniów.

Czyli w sumie siedem klas. W pierwszym roku działania II LO tyle było samych klas pierwszych. Czy liczba uczniów jest dla pani dużym zmartwieniem?

- Demografia działa na naszą niekorzyść, praktycznie w każdej szkole są wolne miejsca, więc uczniowie mogą wybierać. A czy liczba uczniów jest dla mnie zmartwieniem? Staram się to wypośrodkować. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby warunki i efekty kształcenia były dla wszystkich zadowalające. Będziemy intensywnie pracować, aby skutecznie przygotowywać uczniów do egzaminu maturalnego. Dobrze zdany egzamin maturalny otwiera przecież drogę na wymarzone studia. Z całą pewnością większy nabór dałby stabilizację zatrudnienia nauczycielom. Teraz w II LO zatrudnionych jest 26 nauczycieli, ale są wśród nich tacy, którzy pracują również w innej szkole.

Czy w wakacje ktoś stracił pracę?

- Podczas wakacji nie było żadnych zwolnień. Wszyscy nauczyciele pracują w pełnym wymiarze zatrudnienia, choć - jak już mówiłam - czasami wiąże się to z pracą w drugiej szkole.

Jest pani w II LO od początku jego istnienia, czyli od 2000 r. Jak pani wspomina początki? Czy był to taki skok w nieznane?

- Tak, zwłaszcza, że podjęcie pracy w II LO wiązało się z przeprowadzką do zupełnie nowego dla mnie miasta. Nowe otoczenie, nowi ludzie, nowa praca. Był to rok, który obfitował w liczne wydarzenia. Emocje były ogromne. Cieszyłam się na to, co mnie czeka, gdyż od zawsze lubię wyzwania i kroczyć w nieznane. Daje mi to motywację i energię do działania.

Początki w II LO były wyjątkowe, gdyż przez dwa lata był z nami tylko jeden rocznik. Tyle czekaliśmy na absolwentów gimnazjów. Gdy zaczynałam pracę, zostałam rzucona na głęboką wodę, po raz pierwszy powierzono mi rolę wychowawcy, a różnica wieku między mną a moimi uczniami była taka, jak między mną a moim starszym bratem. Dużo pozytywnych wrażeń, które zapadły głęboko w pamięć.

Uczy pani nadal języka angielskiego?

- Tak. Godzę nowe obowiązki z nauczaniem języka angielskiego. I choć oczywiście, nie mogę uczyć w tak dużym wymiarze jak dotąd, nauczanie pozostanie dla mnie prawdziwą przyjemnością. Nie wyobrażam sobie kierować szkołą bez bezpośredniego kontaktu z młodzieżą. To ich głos i ich potrzeby powinny być realizowane. Dla nich szkoła funkcjonuje i bez nich szkoła nie istnieje.

comments powered by Disqus

Najnowsze