Odpowiedź burmistrza S. Kolawińskiego na interpelację radnego B. Kosturkiewicza

Tekst: Mirosław CISAK

- Nigdy nie twierdziłem, a tym bardziej „ostatnio”, „konsekwentnie” czy też ze „znaczącą częstotliwością” podczas posiedzeń Rady Miasta i jej komisji, że „wyniesione z UM dokumenty urzędowe”, tworzą przeszkodę w realizacji zadań inwestycyjnych - stwierdził burmistrz Bochni Stefan Kolawiński w odpowiedzi na interpelację radnego Bogdana Kosturkiewicza.

"Kronika Bocheńska" i Gracje

Pięć lat temu, 29 marca 2011 roku, podczas konferencji prasowej burmistrz Stefan Kolawiński powiedział, że Bogdan Kosturkiewicz „bezprawnie przetrzymuje dokumenty urzędowe”, w których posiadanie wszedł będąc burmistrzem.

Do tych słów radny Bogdan Kosturkiewicz wrócił w interpelacji złożonej podczas styczniowej sesji w następujący sposób: - Trudno nie zauważyć, że w ostatnim czasie istnieją problemy z realizacją zadań inwestycyjnych na terenie miasta Bochni. W opinii pana burmistrza Stefana Kolawińskiego, prezentowanej w rozmowach z mieszkańcami oraz mediami, przyczyną tych niepowodzeń jest m.in. brak ściśle niezdefiniowanych dokumentów urzędowych, które miały zostać, zdaniem pana burmistrza, wyniesione z budynku urzędu miasta - stwierdził w interpelacji radny Bogdan Kosturkiewicz. Pełną treść wystąpienia można przeczytać TUTAJ.

W odpowiedzi burmistrz przyznał, że nigdy nie twierdził, że „wyniesione z UM dokumenty urzędowe” tworzą przeszkodę w realizacji zadań inwestycyjnych.

- Nadmienić należy, że Pan Bogdan Kosturkiewicz jako człowiek wyjątkowego umysłu ma prawo i często tworzy własne konstrukcje myślowe. Zapewne to zawiłe meandry założeń o jakichś bliżej niezdefiniowanych rozmowach i spotkaniach, pozwalają Panu radnemu postawić tezę, że to przeszkody w realizowaniu zadań inwestycyjnych. To dla mnie dość ciekawe doświadczenie, jednak niestety ponad moje siły i zdolności pojmowania jest prezentowana egzegeza - stwierdził burmistrz Stefan Kolawiński.

- Pan Bogdan Kosturkiewicz jako radny i jako burmistrz, był i jest ze wszech miar barwną, oryginalną, niepozwalającą o sobie zapomnieć postacią. (...) Z pewnością formułowane przez Pana Bogdana Kosturkiewicza niektóre wnioski, stwierdzenia, opinie czy też wysuwane żądania, niekoniecznie muszą pomagać w realizacji zadań prowadzonych przez miasto, ale ubieranie tego w jakieś demoniczne sformułowania, mające powodować niepowodzenia inwestycyjne, jest delikatnie mówiąc sporą przesadą, mam nadzieję nie opartą na egocentrycznych przesłankach - napisał Stefan Kolawiński.

Poniżej pełna treść odpowiedzi na interpelację.

„W odpowiedzi na Pana interpelację zgłoszoną na sesji Rady Miasta Bochni w dniu 28 stycznia 2016 r. przedstawiam następujące stanowisko:

W praktyce uprawnienie do zgłaszania interpelacji i zapytań przyznają radnym statuty gmin. Jedną z przyjętych ogólnie zasad jest, iż interpelacja jest pytaniem dotyczącym istotnych i zasadniczych spraw dla gminy. Sprawy o mniejszym ciężarze, mniejszej wadze lub jednostkowe składane są z reguły w formie zapytania. Podczas sesji Rady Miasta Bochnia w dniu 28 stycznia 2016 roku, została odczytana interpelacja radnego Bogdana Kosturkiewicza ws. rzekomego prezentowania przeze mnie w rozmowach z mediami i mieszkańcami sformułowania, że przyczyną niepowodzeń w realizacji zadań inwestycyjnych jest brak ściśle nie zdefiniowanych „dokumentów urzędowych”, wyniesionych z Urzędu Miasta. To zadziwiające stwierdzenie zostało poparte przywołaniem informacji przekazanej jednemu z bocheńskich portali. Po odczytaniu na sesji treści tego pisma stwierdziłem, że nigdy nic takiego nie miało miejsca i zdanie to podtrzymuję.

Nigdy nie twierdziłem, a tym bardziej „ostatnio”, „konsekwentnie” czy też ze „znaczącą częstotliwością” podczas posiedzeń Rady Miasta i jej komisji, że „wyniesione z UM dokumenty urzędowe”, tworzą przeszkodę w realizacji zadań inwestycyjnych. Nadmienić należy, że Pan Bogdan Kosturkiewicz jako człowiek wyjątkowego umysłu ma prawo i często tworzy własne konstrukcje myślowe. Zapewne to zawiłe meandry założeń o jakichś bliżej niezdefiniowanych rozmowach i spotkaniach, pozwalają Panu radnemu postawić tezę, że to przeszkody w realizowaniu zadań inwestycyjnych. To dla mnie dość ciekawe doświadczenie, jednak niestety ponad moje siły i zdolności pojmowania jest prezentowana egzegeza.

Pan Bogdan Kosturkiewicz jako radny i jako burmistrz, był i jest ze wszech miar barwną, oryginalną, niepozwalającą o sobie zapomnieć postacią. Czasami jednak cel jego znanej wszystkim aktywności wymyka mi się, a już taki pomysł, że brak realizacji inwestycji jest spowodowany wyniesieniem jakichś dokumentów - w moim umyśle raczej nie mógłby powstać. Z pewnością formułowane przez Pana Bogdana Kosturkiewicza niektóre wnioski, stwierdzenia, opinie czy też wysuwane żądania, niekoniecznie muszą pomagać w realizacji zadań prowadzonych przez miasto, ale ubieranie tego w jakieś demoniczne sformułowania, mające powodować niepowodzenia inwestycyjne, jest delikatnie mówiąc sporą przesadą, mam nadzieję nie opartą na egocentrycznych przesłankach.

Oczywistym także jest, że bezustanna krytyka niestety dość często oparta na niedokładnie sprawdzonych a czasem nieistniejących wręcz przesłankach lub próby zgłaszania kolejnych wniosków do prokuratury, powodują jakieś uciążliwości, zmęczenie oraz w pewnej mierze absorbują czas, jednak po tylu latach ma to znaczenie marginalne. Na koniec jeszcze jedna informacja. Cytowane przez Pana radnego Kosturkiewicza moje wypowiedzi brzmiały chyba trochę inaczej i o ile pamiętam nie była to „rozmowa”, tylko konferencja prasowa zwołana przeze mnie jako odpowiedź na zarzuty stawiane przez niego poprzedniego dnia, na łamach portalu „Bochni@nin”, a dotyczące mojej działalności jako burmistrza. Tam również nie stwierdziłem, że jakiekolwiek działania Pana radnego Kosturkiewicza mają lub mieć będą jakikolwiek wpływ na niepowodzenia w zadaniach inwestycyjnych”.

Czytaj również:
Radny żąda wyjaśnień od burmistrza

comments powered by Disqus