Wydarzenia

Wrześniowa "Kronika Bocheńska". Piękno, prawda i podróże

Tajemniczy tytuł na okładce wrześniowego wydania „Kroniki Bocheńskiej” wyjaśnia rozmowa z Marcinem Kasprzykiem – bocheńskim strażakiem, który 7 sierpnia podczas III Górskich Mistrzostw Polski Strażaków PSP i OSP w kolarstwie szosowym osiągnął swój największy sukces. Stanął na drugim stopniu podium tuż obok najsłynniejszego strażaka w Polsce, mistrza olimpijskiego w łyżwiarstwie szybkim Zbigniewa Bródki.

Najpiękniej ilustrowany tekst w numerze przedstawia „w pełnym kolorze” twórczość Marcina Samlickiego, zdecydowanie najlepszego bocheńskiego malarza. Niepozbawiony emocji artykuł broni dobrego imienia generała Leopolda Okulickiego. Pokłosiem wakacji są natomiast teksty o podróżach dalekich i bliskich, a dotyczą one zarówno tradycyjnej pielgrzymki na Jasną Górę, jak i życia bochnian w Australii, tragicznie zakończonej wyprawy żaglowcem na Spitsbergen, podwodnych zaręczyn na błękitnej lagunie, kulinarnych praktyk uczennic ekonomika w Portugalii, czy chodzenia po górach śladami Tischnera.

W dziale samorządowym można znaleźć m.in. informacje o tym jak bochnianie podeszli do obowiązku szkolnego sześciolatków: – „Do lipca dyrektorzy szkół podstawowych wydali na wniosek rodziców 218 decyzji o odroczeniach, z czego około 100 dzieci nadal będzie chodzić do przedszkoli, a pozostałe do oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. Około 130 dzieci sześcioletnich będzie od nowego roku szkolnego uczęszczać do klas pierwszych. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że sześciolatki, które poszły obowiązkowo do szkół, w zdecydowanej większości dobrze sobie radzą. W bocheńskich placówkach mają do dyspozycji specjalnie przystosowane sale i otoczone są fachową opieką”. Warto przeczytać także odpowiedzi burmistrza na interpelacje radnych, rozmowę ze Stanisławem Dęboszem – przewodniczącym Osiedla nr 2 oraz tekst o zmianach w programie rewitalizacji miasta.

„Prawda obroni się sama” twierdzi Ireneusz Sobas, lecz ostro polemizuje z atakami na gen. Leopolda Okulickiego. Ich absurdu dowodził też Teofil Wojciechowski przemawiając 1 września podczas uroczyści przy grobach żołnierzy poległych w okolicach Bochni na początku II wojny światowej. W obszernym artykule zamieszczonym w „Kronice” możemy natomiast znaleźć taką radę dla autorów tekstów szkalujących ostatniego dowódcę AK: – „Rozumiem, że Zychowicz, a za nim jego wierny naśladowca Wieciech udali się na miejsce wytworzenia dokumentów, o których wspominają, czyli na moskiewską Łubiankę i tam na miejscu dokonali ich kwerendy. Każdy rzekomy donos, protokół z przesłuchania gen. Okulickiego zweryfikowali. Jeśli tego nie uczynili – niech ubiorą krótkie spodenki i idą pobawić się w piaskownicy, a nie mącą ludziom w głowach swoimi „rewelacjami”.

– „Chcę dziś raz jeszcze napisać o Marcinie Samlickim jako o kimś, kto spośród twórców związanych z Bochnią zaszedł najdalej. Niech okazją będzie wystawa „Marcin Samlicki w pełnym kolorze”, którą muzeum bocheńskie przygotowało w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą śmierci artysty. Jej tytuł ma podwójne znaczenie. Po pierwsze wyraża upodobania malarza zapatrzonego w twórczość Paula Cézanne i kolorystów. Po wtóre, nareszcie zaistniała sytuacja, że w Bochni można pokazać jego twórczość obecną w zbiorach bocheńskiego muzeum w tak szerokiej skali. Umożliwiły to efekty niedawno przeprowadzonej renowacji budynku muzeum i uzyskanie przez tę placówkę imponującej powierzchni ekspozycyjnej na zaadaptowanym strychu” – cieszy się Jan Flasza.

– „Czy było warto poświęcić te osiem dni wakacyjnego wypoczynku? Wielu z nas może postawić sobie to pytanie, zwłaszcza, że wśród pielgrzymujących bardzo dużą grupę stanowili ludzie młodzi (gimnazjaliści). Czy było warto wstawać wcześnie, nawet o 4 rano? Czy było warto iść w ogromnym upale? Czy było warto cierpieć z powodu bólu nóg, „asfaltówki”, licznych otarć i bąbli” – pyta retorycznie autor relacji z wędrówki bocheńskiej grupy uczestniczącej w jubileuszowej XXXV Pieszej Pielgrzymce Krakowskiej na Jasną Górę.

O żegludze do mroźnej i ponurej Arktyki, pływających gór lodowych i wyspy zamieszkanej przez niedźwiedzie mówił: – „To dla mnie przygoda życia. Wszystkie rejsy to wyzwania, ale za każdym razem poprzeczka idzie w górę. Już nie mogę się doczekać…” W czerwcu, jako członek dziesięcioosobowej ekipy, wyruszył w rejs na Spitsbergen. Kronika była jednym z patronów medialnych rejsu. Do brzegu zabrakło mu zaledwie 3,5 godziny. 26 czerwca, około trzeciej w nocy, tuż po zakończeniu wachty Piotr Pietrzniak nagle zasłabł i zmarł na jachcie.

W listopadzie 1998 roku w tekście „Zima zaczyna się w czerwcu” Józef Czamara odpowiadał w „Kronice” na pytania m.in. o szkołę, język, Bochnię, Sydney, Australię i rodzinę. W sierpniu tego roku o swych wrażeniach z pobytu w Bochni mówił jego syn Richard. Zatrzymał się przy ulicy Czerwieniec, tuż przy domu, w którym urodził się jego ojciec. – „Kiedy byłem tu po raz pierwszy, w Polsce panował jeszcze komunizm. Widzę duże zmiany. Polska gospodarka prężnie się rozwija, a wciąż żyje się tu o wiele taniej niż w Sydney. Wiele budynków w centrum miasta zostało odnowionych. To niesamowite, bo w Australii nie spotyka się miast z tak pięknymi rynkami. To moje ulubione miejsce w Bochni. Lubię przechadzać się ulicami. Góra Uzbornia też bardzo mi się podoba”.

Nikt nie przysłał prawidłowej odpowiedzi na zagadkę matematyczną opublikowaną w wakacje. Warto więc poznać jej rozwiązanie, tym bardziej, że autor – Jakub Konieczny, doktorant Uniwersytetu Oksfordzkiego – jako wprawę przed atakiem na zadanie z zeszłego numeru proponuje najpierw inne, pochodzące z jednej z azjatyckich olimpiad. Wspólnym motywem jest tu proces eliminacji oraz (być może zaskakująca) obserwacja: fakt, że czegoś nie umiemy wydedukować również niesie ze sobą informację…

– „Co kryje się za małym, białym duszkiem podskakującym na ekranach telefonów prawdopodobnie co trzeciego przechodnia z „pokolenia młodych” i dlaczego widujemy na ulicy osoby robiące mało inteligentne miny w stronę przednich kamerek dzierżonych w dłoni urządzeń?” – W zajmujący sposób Justyna Cyrankiewicz wyjaśnia co to jest snapchat, czyli jedna z najbardziej popularnych obecnie aplikacji dedykowanej na smartfony i inne urządzenia mobilne.

Tajemnicza instalacja na Plantach Salinarnych! Portrety Krzysztofa Globisza, Normana Daviesa i Olgi Tokarczuk na murach stadionu miejskiego! Obrazy Samlickiego, Boznańskiej i Stasiaka na zniszczonych budynkach Bochni! – Sztuka wyziera zza rogu niemal każdej bocheńskiej kamienicy... „Kronika” „ostrzega” i tłumaczy poszczególne działania artystyczne, które zaskoczyły tego lata mieszkańców miasta.

Co ciągnie cię pod wodę? – „Woda to nieodkryty świat. Można pływać łódką, kajakiem, ale to, co pod wodą skrywa prawdziwą tajemnicę. Zawsze mnie to fascynowało, a gdy zobaczyłem zdjęcia kolegi, który nurkował w Hondurasie wiedziałem już, że też muszę spróbować. Żeby przejść przez bramy tego świata, wystarczy zrobić kurs. To on daje ci bilet wstępu” – odpowiada Filip Kobiela. Ma 33 lata. Ukończył I Liceum Ogólnokształcące w Bochni i geoinżynierię na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jest kustoszem bocheńskiego Muzeum Motyli Arthropoda. Nurkuje z żoną Ingą, której oświadczył się… pod wodą na błękitnej lagunie.

Gdy byłem dzieckiem chciałem zostać
chyba jak każdy młody chłopak – policjantem, z tym, że mnie się udało.

Wróżkę zapytałbym
Lubię niespodzianki.

Postanowienie, którego nie spełniłem
Ech, ten kraul, najbardziej efektywny styl pływacki, który ciągle szlifuję.

W mężczyznach cenię
siłę, konsekwencję, wierność swoim ideałom i lojalność.

W kobietach podoba mi się
inteligencja, kreatywność, samodzielność, a przede wszystkim poczucie humoru.

Gościem rubryki „Znamy się tylko z widzenia” jest młodszy inspektor Mariusz Dymura – komendant Powiatowy Policji w Bochni. Do swych osiągnięć zawodowych zalicza poprawę bezpieczeństwa i porządku publicznego na południu powiatu bocheńskiego poprzez reorganizację pracy jednostek policji obsługujących ten teren. Dowodził wieloma akcjami, w tym tą, która doprowadziła do zatrzymania zabójcy mieszkańca naszego miasta.

Najnowsze