Wydarzenia

Park and Ride: Wykonawca kontra magistrat

Tomasz STODOLNY

Po lekturze artykułów na Bochnianin.pl wykonawca "Park and Ride" stracił cierpliwość i postanowił skontaktować się z redakcją, by opowiedzieć o grzechach magistratu przy realizacji tej inwestycji. Jego zdaniem bardzo poważny błąd popełniono na etapie przetargu i wpuszczono wykonawcę na minę - okazało się, że budynek który kazano mu zbudować NIE ZMIEŚCI SIĘ na wyznaczonej działce, bo jest za mała o około 1,5 metra...

Wizualizacja / Materiał udostępniony przez Wykonawcę.

W zeszłym tygodniu na posiedzeniu komisji rewizyjnej jej przewodniczący Bogdan Kosturkiewicz dziękował naczelnikowi wydziału inwestycji za rzetelną całościową informację na temat realizacji budowy wielopoziomowego parkingu przy dworcu PKP ("Park and Ride"). Okazuje się, że ta informacja wcale nie była pełna - milcząco przyjęto, że skoro inwestycja realizowana jest w systemie "zaprojektuj i wybuduj", to kłopoty na etapie uzyskiwania decyzji oraz stosownych pozwoleń i związane z tym opóźnienie jest sprawą wykonawcy, a miasto będzie go tylko z tego rozliczać (i naliczać kary). Tymczasem sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, ma kilka dodatkowych wątków i chyba jest o co pytać burmistrza oraz podległych mu urzędników.

Właściciele firmy wykonującej zadanie - Andrzej Kuta oraz jego syn Tomasz Kuta - nie mają wątpliwości: - Miasto w sposób celowy i niezrozumiały od początku utrudnia i lekceważy inwestycję, która pochłonęła już ogromne nakłady pracy, zaangażowanie wielu specjalistów oraz znaczne środki finansowe.

Firma co prawda wiedziała, że uzyskanie pozwolenia na budowę będzie czasochłonne (ze względu na bliskość bloków oraz obiektów PKP trzeba było wkalkulować czas potrzebny na uzyskanie ministerialnych tzw. "odstępstw" od przepisów budowlanych), ale jak wskazują rozgoryczeni właściciele firmy, wygrywając przetarg dostali w "promocji" jeszcze kilka niespodzianek.

Po pierwsze choć przetarg odbywał się w czerwcu 2014 r., to umowę z wykonawcą podpisano dopiero w ostatniej dekadzie września 2014 r. "kradnąc" cenny, kalkulowany czas potrzebny na papierkową robotę (miasto ma wytłumaczenie: czekało z umową na unijne środki). Po drugie - i to już budzi duże zdziwienie - koncepcja zagospodarowania terenu, będąca ważnym elementem dokumentacji przetargowej, była delikatnie mówiąc nieprecyzyjna i okazało się, że w rzeczywistości nie da się wybudować budynku o określonych w niej parametrach na miejskiej działce, bo jest ona... za mała (!) i trzeba wejść w sąsiadującą drogę (ul. Poniatowskiego) o ok. 1,5 metra.

Jak relacjonuje wykonawca, w tej sytuacji na życzenie magistratu firma przygotowała własną koncepcję - budynek miałby być nieco węższy, za to miałby o 1 kondygnację więcej (tak by zachować wymóg powstania 192 miejsc parkingowych). To rozwiązanie miało także dodatkowe zalety: dzięki zwiększeniu odległości od sąsiednich budynków m.in. przestawało być konieczne czasochłonne zdobywanie wspomnianych "odstępstw". Miało jednak też wadę: budowa kolejnej kondygnacji kosztowałaby dodatkowe 1,5 mln zł. Dlatego miasto ten pomysł jednak zarzuciło. Był już styczeń 2015 roku.

Wykonawca tak opisuje tamten okres "współpracy" firmy z miastem: "Gdyby od początku dokumentacja przetargowa była przygotowana w sposób rzetelny, to wówczas uniknęlibyśmy problemów (...) Ustalenia co do ostatecznej koncepcji trwały praktycznie 4 miesiące. W tym czasie na życzenie Zleceniodawcy Wykonawca zrealizował wysokim kosztem wizualizację projektową koncepcji budynku obejmującego 5 kondygnacji która i tak finalnie z premedytacją została przez Zamawiającego odrzucona. Skoro więc Zamawiający wiedział, że nie będzie realizowana koncepcja obejmująca 5 kondygnacji budynku garażu, to w jakim celu zlecił przygotowanie kosztownej wizualizacji?"

Tak mógł wyglądać 5-kondygnacyjny parking.

Na początku roku wrócono więc do punktu wyjścia - żeby jednak zacząć projektowanie, trzeba było rozwiać wątpliwości związane z wejściem inwestycji w drogę. Pozytywna opinia autorów Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego przyszła do wykonawcy w lutym 2015 roku.

Firma zwraca w tym miejscu uwagę na jeszcze jeden aspekt: nieprzewidywana wcześniej konieczność wejścia w sąsiednią działkę spowodowała znaczne zwiększenie kręgu stron toczących się postępowań w związku z prowadzoną inwestycją i wydłużenie procedur administracyjnych. Były to kolejne okoliczności, których przystępując do przetargu nie można było przewidzieć.

Co było dalej - już mniej więcej wiemy: uzyskiwanie odstępstw zgodnie z przewidywaniami faktycznie trwało długo (kilka miesięcy) i na dziś wykonawca ma dwa z trzech potrzebnych pozwoleń na budowę, a o terminowym zakończeniu prac (do października) nie ma mowy. Co gorsza może przepaść wielomilionowa unijna dotacja.

Właściciele firmy nie kryją zdumienia postawą władz miasta i nie szczędzą gorzkich słów pod adresem burmistrza oraz jego współpracowników. Zarzucają im brak kompetencji, brak woli współpracy, fatalną komunikację, a nawet ukrywanie ważnych informacji np. o tym, że - jak dowiedzieli się przypadkowo z innych źródeł - prowadzone jest postępowanie administracyjne o stwierdzenie nieważności decyzji środowiskowej w oparciu o którą realizowana jest cała inwestycja.

Jednocześnie wściekają się czytając kolejne doniesienia prasowe i wypowiedzi urzędników.

- Upublicznianie zakłamanych informacji na temat prowadzonej inwestycji dla ratowania swojego wizerunku w oczach opinii publicznej świadczy o małości ludzi pracujących w magistracie - mówi Andrzej Kuta, właściciel firmy. I podsumowuje: - Posiadając 35-letnie doświadczenie w prowadzeniu firmy i współpracując z innymi inwestorami i specjalistami z różnych branż przy realizacji poważnych inwestycji, dziś z perspektywy czasu z całą odpowiedzialnością stwierdzam, iż ta inwestycja przerosła ten urząd.

Wykonawca przekonuje, że "ma bardzo dużo argumentów na to, że opóźnienie jest winą zamawiającego, dlatego oczekuje od urzędu pełnego wsparcia, nie zaś bezpodstawnego zrzucania na wykonawcę całej winy".

Zobacz też:

- Park and Ride: W terminie nierealny. A czy w ogóle?
- Skarbnik o Park and Ride: Bez dotacji nas nie stać

comments powered by Disqus

Najnowsze