Wydarzenia

Nowa Kronika Bocheńska: Patriotyzm z sensem, właściciele przyszłości, podróże kulinarne i cena emocji

Okładkę majowego wydania Kroniki Bocheńskiej stanowi mające 105 lat zdjęcie „Cukierni letniej” na Plantach Salinarnych. Już sama analiza tej fotografii – urody budynku, strojów i póz gości lokalu, konstrukcji mebli ogrodowych, umiejscowienia fontanny, treści afisza i winiety gazety oraz wielu innych detali – dostarcza wielu informacji o życiu codziennym w naszym mieście na początku minionego wieku.

Ci, których to zainteresuje mogą zobaczyć jeszcze kilkadziesiąt innych starych pocztówek i zdjęć eksponowanych w Miejskim Domu Kultury na zapowiadanej przez Kronikę wystawie. W nowym numerze nie brakuje natomiast tekstów i zdjęć mówiących o całkiem współczesnych i czasami mocno ekstremalnych pasjach współczesnych bochnian…

Obszerny dział samorządowy kończy tekst zatytułowany „Kampus salinarny w centrum miasta?”, a który relacjonuje dyskusję po zakończeniu warsztatów urbanistycznych Charrette poświęconych przyszłości bocheńskiego Śródmieścia. – „Jesteśmy teraz w krytycznym momencie. Być może jest to ostatnia szansa, aby zrealizować te wszystkie pomysły – stwierdził architekt Piotr Langer. Na łamach majowej Kroniki publikuje on 30. już odcinek „Solnego cyklu”, tym razem poświęcony bocheńskiej kulturze salinarnej.

„Napisano o niej, że była z jedną z „najkrwawszych bitew stulecia”, poległo w niej po obu stronach około 50 000 żołnierzy (nie licząc zaginionych). W niemałym stopniu zadecydowała o losach XIX-wiecznej Europy. A właściwie zadecydowałaby – gdyby ją rzeczywiście stoczono.” Tadeusz Zatorski pisze o wydanej w 1888 roku książce Karla Bleibtreu „Decydujące bitwy wojny europejskiej 18…”. Pierwsza część pracy była analizą wyimaginowanej bitwy stoczonej przez wojska pruskie i austriackie z armią rosyjską w rejonie Bochni i Brzeska. Co ciekawe, ćwierć wieku później, właśnie między Krakowem a Limanową, doszło do wielkiej bitwy między wojskami austriackimi a rosyjskimi (z udziałem sił niemieckich), która – podobnie jak to opisał Bleibtreu – zatrzymała ofensywę armii rosyjskich i zmusiła je do odwrotu…

- „Co pewien czas daje się słyszeć głosy, że mamy pewien kłopot z obchodami najważniejszych świąt narodowych. Narzeka się na schematyzm programów i przesadny patetyzm uroczystości, zarzuca Polakom brak spontaniczności w świętowaniu. Niektórzy przytomnie zauważają, że autentyczna radość niekoniecznie musi być eventowym wygłupem jakich dziś wokół pełno, bo i zabawę trzeba miarkować, by była adekwatna do okoliczności. Żyjemy w czasach, które starają się zamienić w zabawę niemal każdą okazję. Dramatyczne i powikłane dzieje Polski, często trudna, niejednoznaczna ocena wydarzeń sprzed lat, a także nakładające się nań skomplikowane sytuacje bieżące, nie ułatwiają wypracowania ogólnie akceptowanego modelu świętowania” – zauważa Jan Flasza w tekście „Jak świętować?” Jedną z jego ilustracji stanowi po raz pierwszy publikowane zdjęcie z odsłonięcia pomnika „Poległym za wolność”, co stało się dokładnie 80 lat temu, 3 maja 1935 roku.

- „Wierzę, że podróże za granicę, zwłaszcza do krajów odrobinę biedniejszych, otrzeźwiają. Człowiek wraca i uświadamia sobie, że nie potrzebuje już nowego laptopa, tabletu, telefonu lub telewizora. Można prowadzić życie w trochę inny sposób i być równie szczęśliwym” – tak na jedno z pytań Aleksandry Fortuny odpowiedział Sławomir Olesiński, który przez cztery miesiące na zakupionym w Azji motocyklu niespiesznie przemierzał Malezję, Laos i Tajlandię. Codziennie spał w innym miejscu, próbował przysmaków tamtejszej kuchni, z tubylcami wypływał na połów ryb, a ubrania wrzucał do publicznej pralki ustawionej przy sklepie spożywczym. Kronice zdradził swój przepis na podróż i danie idealne (jest przepis!).

Tym razem bohaterami rubryki „Młodzi z przyszłością”, w której Kronika prezentuje sylwetki uczniów bocheńskich szkół mogących pochwalić się sporą wiedzą, ciekawymi zainteresowaniami, działalnością społeczną, osiągnięciami sportowymi lub artystycznymi, są: Emanuela Moroń, Jolanta Owsianka i Kamil Czesak. – Cała trójka niedawno zdobyła tytuły najlepszego matematyka w kategorii klas II (poziom podstawowy). Uczą się w I LO i ZS nr 3. Kronice opowiadają o swoich pasjach i planach, nie tylko tych związanych z królową nauk.

O zasadach, sensie i cenie ich stosowania pisze licealistka Justyna Cyrankiewicz. Cytuje wiele wypowiedzi swych rówieśników na ten temat, lecz nie znajduje odpowiedzi na postawione we wstępie tekstu pytania: - „Czy dawne wartości minęły bezpowrotnie? Czy to, co kiedyś było oczywiste i naturalne ma szansę powrócić?” Natomiast wśród wyróżnionych obserwacji znajduje się następująca: - „Przepustką na scenę popularności coraz częściej jest zdolność do łamania zasad lub, poparte czynami, otwarte wyrażanie pogardy w stosunku do reguł i organów je ustanawiających. Takie zachowania spotykają się z pełną aprobatą.”

W informacji pt. „237 dyplomów” Kronika zamieszcza zdjęcia i pełne listy najlepszych absolwentów I LO. Są wśród nich finaliści olimpiad przedmiotowych: Iwona Krok i Sara Szewczyk; laureaci Olimpiady o Diamentowy Indeks Akademii Górniczo-Hutniczej: Piotr Haus, Paweł Lysy i Krzysztof Ropek; laureaci Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy Chemicznej: Monika Trojan, Regina Migdał i Przemysław Witek; a także zdobywcy najwyższej średniej ocen i świadectw z wyróżnieniem. Na dalszych stronach poświęconym maturzystom znajdują się klasowe zdjęcia absolwentów Zespołu Szkół nr 2 i Zespołu Szkół nr 3.

Mrożące krew w żyłach zdjęcie skoku z wieży telekomunikacyjnej stanowi jedną z ilustracji kolejnego tekstu Aleksandry Fortuny o osobach, które m.in. w przebraniu księży skoczyły z Pałacu Kultury. – „Prokuratora warunkowo umorzyła postępowanie przeciwko bochnianinowi Bartoszowi Plewie i jego trzem kolegom” – informuje autorka. Cytuje jednak też bohaterów tego wydarzenia: - „Skakanie z wysokich budowli uzależnia. Pobudka o północy, dojazd na miejsce i zdobywanie wcześniej rozpracowanego obiektu. Wszystko po to, aby o wschodzie słońca stanąć na dachu wieżowca, szczycie komina lub wieży, skoczyć, bezpiecznie wylądować, złożyć „szmaty” i z uśmiechem ruszyć do pracy.”

Dział sportowy Kroniki zawiera relacje z najważniejszych wydarzeń w wielu dyscyplinach od modelarstwa do piłki nożnej. – „Sobotni wieczór, 11 kwietnia 2015 – bocheńscy piłkarze ręczni są w prawdziwej euforii. Właśnie wracają z Rudy Śląskiej, a wraz z nimi jedzie do Bochni prawdziwy skarb. W tym sezonie gracze MOSiR-u w kolejnych meczach zdobywali kolejne bramki, dopisywali do swego dorobku kolejne zwycięstwa i zdobyte punkty w końcu wymienili na niezwykle cenną błyskotkę. Błyskotkę w kształcie pucharu – zapewne nie raz całowaną w czasie drogi powrotnej do domu. Zaowocowała miłość do szczypiorniaka, a ciężka praca przyniosła wielki plon – MOSiR Bochnia w I lidze” – pisze Joanna Dobranowska.

Pełniący obowiązki komendanta bocheńskiej Straży Miejskiej Kazimierz Osinka na 21 pytań Agnieszki Dudy odpowiedział m.in. tak:

Gdy byłem dzieckiem chciałem zostać
pilotem wojskowym. Jak wiadomo, rzadko komu udaje się zrealizować dziecięce plany, jednak w moim przypadku został jakiś wspólny mianownik – Straż Miejska, to także służba mundurowa.

Gdybym nie był tym kim jestem zostałbym
Jestem tym kim jestem. Gdybym nie był, to – logicznie rzecz ujmując – pewnie byłbym kimś innym.

Moim ulubionym zajęciem jest
jazda na rowerze oraz majsterkowanie. Często odwiedzam na rowerze Puszczę Niepołomicką. Najdłuższa, ubiegłoroczna wycieczka rowerowa prowadziła na Chorwację. Naszą rodzimą „Chorwację” – taką nazwę nosi kąpielisko w Jurkowie koło Czchowa znajdujące się w pięknej scenerii doliny Dunajca.

Zawsze mam przy sobie
długopis, to chyba zawodowa przypadłość.

Najnowsze