Wydarzenia

Nowa "Kronika Bocheńska": Malarze, maturzyści i snajperka

Podwójne wydanie Kroniki (92 strony) zawiera tradycyjne na początku roku kalendarium. Tym razem nie dotyczy ono dziejów miasta, lecz życia najwybitniejszego artysty, jaki w nim przyszedł na świat. Marcin Samlicki nie jest jednak jedynym malarzem, któremu miesięcznik poświęca sporo miejsca na łamach.

Okazją do wnikliwej analizy twórczości Adama Faglio są jego 60. urodziny, a artykuł o zachwycie Bochnią widocznym na obrazach Sławomira Jabłońskiego powstał gdyż wciąż można oglądać jego najnowszą wystawę.

Optymistyczne informacje płyną z bocheńskich firm, które wprowadzają nowe technologie, zmiany organizacyjne i zaskakujące oferty dla klientów. Kronika towarzyszy maturzystom nie tylko podczas studniówek, lecz także w szkole przedstawiając „młodych z przyszłością” z I LO, utytułowaną uczennicę „budowlanki” oraz ranking bocheńskich szkół średnich. Kronika przestawia świeżo wybraną Grację Bocheńską 2014 i pierwszą kandydatkę do tegorocznego tytułu. Warto też przeczytać rozmowę z Joanną Tomalą, która trafiła do szkoły wojskowej i po pierwszym strzelaniu została nazwana „snajperką” oraz poznać gimnazjalistę z… rakietą.

Tegoroczny budżet uchwalono, co prawda jednogłośnie, lecz wcześniej radni wprowadzili bardzo wiele zmian w projekcie autorstwa burmistrza. W relacji z sesji zawarto pełną listę planowanych inwestycji oraz poprawek dotyczących 16 nowych zadań za 731 tys. zł, które zostaną zrealizowane dzięki rezygnacji z planowanych wcześniej innych wydatków.

- „W połowie stycznia było jasne, że dowództwo niemieckie nie zamierza w Bochni zaciekle się broni
, obawiając się zamknięcia w „kotle” i braku możliwości szybkiego wycofania. Nie oznaczało to jednak oddania miasta zupełnie bez walki. Wejście wojsk radzieckich poprzedziły naloty lotnictwa, które atakowało w okolicy Bochni kolumny niemieckie i obiekty wojskowe. Pierwsze zwiady radzieckie dotarły do wschodnich rejonów Bochni już w piątek, 19 stycznia, w nocy” – o wydarzeniach sprzed 70 lat pisze Janusz Paprota.

W całkiem czasy przenosi czytelników Joanna Dobranowska opisując działalność świetlicy w Dołuszycach: „Niewątpliwie jedną z atrakcji była Klubo-kawiarnia, w której zgodnie z regulaminem młodzież szkolna do lat siedemnastu przebywa
mogła do godziny 19.00, natomiast pozostali do zamknięcia klubu, czyli do godziny 21.00 w dni powszednie lub do 22.00 w dni świąteczne. (…) Wizyty kina objazdowego z Nowego Wiśnicza, wykłady z różnych dziedzin, odczyty, dyskusje, zabawy przy adapterze.”

Od kilkunastu lat Kronika publikuje na początku roku kalendaria zestawiane przez Jana Flaszę. Tegoroczne ma charakter biograficzny. Powstało w związku z 70. rocznicą tragicznej śmierci Marcina Samlickiego. – „Był Samlicki, moim zdaniem, najciekawszym spośród malarzy bocheńskich, artystą głęboko i czynnie zaangażowanym w najważniejsze spory artystyczne swojego czasu, poszukującym wytrwale własnego wyrazu w sztuce” – pisze autor tekstu ilustrowanego znakomitymi obrazami.

- „Twierdzenia Pitagorasa nie odkrył, naturalnie, Pitagoras. Było ono prawdopodobnie znane już w Babilonie, grubo ponad tysiąc lat wcześniej, jak również w Egipcie, Indiach i Chinach. Właściwiej może byłoby mówi
o twierdzeniu imienia Pitagorasa. Jest to popularny w matematyce fenomen, nazywany niekiedy Prawem Stiglera (którego odkrywcą jest Robert Merton): „Żadne odkrycie naukowe nie nosi imienia swojego odkrywcy” – informuje Jakub Konieczny na wstępie własnych rozważań o najbardziej znanym twierdzeniu matematycznym.

Nina Siemek, Kamil Wiktor, Joanna Ból - maturzyści z I Liceum Ogólnokształcącego. Wszyscy uczą się w klasie matematyczno-fizyczno-chemicznej, ale łączy ich nie tylko zamiłowanie do przedmiotów ścisłych. Mają odwagę oraz energię, by zmieniać zastaną rzeczywistość na lepszą. Chętnie służą wsparciem, dzielą pomysłami i angażują w ciekawe projekty udowadniając, że chcieć to móc i… zostali bohaterami prowadzonego przez Agnieszkę Dudę cyklu „Młodzi z przyszłością”. Po lekturze tekstu każdy nabierze pewności, że tytuł rubryki mówi właśnie o takich osobach.

„Sto (siedemnaście) dni przed maturą”, „Świat kręcił się wokół nas” i „Zostają wspomnienia” – to tytuły relacji z trzech studniówek (I LO, II LO i ZS nr 3) napisanych przez samych maturzystów: „Misternie układane fryzury traciły swój pierwotny kształt, krawaty i muchy wykrzywiały się w różnych kierunkach – ale nikt nie zwracał na to uwagi. Wiedzieliśmy, że taka noc już się nie powtórzy i nawet, kiedy o piątej rano bal dobiegał końca, parkiet wciąż był wypełniony po brzegi. Dopiero słowa piosenki „To już jest koniec” uzmysłowiły nam, że pora wraca
do rzeczywistości. Tam czeka już na nas trygonometria, mechanika i sonety Mickiewicza.”

Narzekania na brak zainteresowań kulturalnych wśród bochnian można włożyć między bajki. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że na zorganizowane przez MDK, w odstępnie niespełna dwóch tygodni, dwa biletowane koncerty przyszło łącznie niemal półtora tysiąca osób. A nie były to występy gwiazd estrady znanych z telewizji. – W kopalni kolędy śpiewał, wraz zaproszonymi gośćmi, bocheński chór Salt Singers, a w hali widowiskowo-sportowej oklaskiwano solistów oraz orkiestrę Opery i Filharmonii Lwowskiej.

- „Ominęło mnie dwutygodniowe szkolenie ogniowe dotyczące broni, a następnego dnia musiałam jecha
na strzelnicę wojskową. O dwudziestej trzeciej koleżanka tłumaczyła mi, jaką postawę przyjąć, co zrobi
z bronią, jak przeładowa
. Strzeliłam… pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Zrobiłam małą furorę wśród żołnierzy. Podobno niewielu dowódców notuje takie wyniki. Od tamtej pory mówili już do mnie „snajperka”. – Tak na pytanie Aleksandry Fortuny: –„Jak wypadłaś na testach strzeleckich w wojsku?” - odpowiedziała Joanna Tomala, mistrzyni świata juniorek w strzelaniu z pistoletu pneumatycznego, która jest obecnie studentką Akademii Marynarki Wojennej.

W mężczyznach cenię
rzeczowość.
W kobietach podoba mi się
inteligencja.
Cieszy mnie
życie.
Moim marzeniem jest
wybrać się kiedyś w prawdziwe góry, z linami, uprzężą wspinaczkową, hakami.

Takich, m.in., odpowiedzi na 21 pytań Agnieszki Dudy udzielił Jarosław Guctwa, który od od 10 lat jest ordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, a od niedawna również zastępcą dyrektora do spraw leczniczych w bocheńskim szpitalu. W tym samym numerze Kronika publikuje obszerny wywiad z lekarzem o jego pracy zawodowej.

 

 

 

Najnowsze