Wydarzenia

Nowa Kronika Bocheńska. Co w numerze?

Od pięknej Kasztelanki do... sztuni

Podobizna Stanisławy Serafińskiej należała do najbardziej znanych twarzy kobiecych w Polsce. Spoglądała bowiem z awersu popularnego 5-złotowego banknotu. Znalazła się tam za sprawą Jana Matejki, któremu młodziutka modelka pozowała w tajemnicy przed jego żoną... Pasjonującej historii zmarłej równo dziewięćdziesiąt lat temu (7 września 1924 roku) i spoczywającej na bocheńskim cmentarzu "pięknej Kasztelanki” Jan Flasza poświęcił jeden z ciekawszych tekstów wrześniowego wydania Kroniki Bocheńskiej.

W numerze tym przeczytać możemy także o tym, jak teraz młodzież nazwałaby tak wyróżniającą się urodą dziewczynę. - „Sztunia” należy do najłagodniejszych określeń. Dowiemy się jeszcze, że popularną formą spędzania czasu przez uczniów bocheńskich szkół jest „melanżowanie”: - „Wixy”, „melanże”, „banie” nie mogą jednak istnieć bez dobrej „nuty, szlugów i alko”. Za sprawą tego ostatniego uaktywnia się tzw. „faza”. Kiedy „poniesie melanż” zwykle przestaje się „ogarniać” i wkrótce „zgonuje się” w mniej lub bardziej ustronnym miejscu” - na str. 63 cytuje młodych bochnian autorka badająca ich język.

 

„Nie boję się zostać burmistrzem” - tak brzmi tytuł rozmowy z Henningiem Hesse, który z tysiącem głosów przewagi na rywalem wygrał wybory w zaprzyjaźnionym z Bochnią Bad Salzdetfurth. Anna Kocot-Maciuszek pyta burmistrza elekta nie tylko o to jaki program wyborczy zapewnił mu sukces, lecz także dzięki jakim rozwiązaniom partnerskie miasto nie jest oszpecane byle jakimi szyldami. - „Każdy kto chce powiesić reklamę, musi dostać specjalne pozwolenie w Urzędzie Miasta. Mamy opracowane szczegółowe przepisy normujące jaką reklamę można umieścić. Nie ma dowolności” - mówi H. Hesse.

 

Przez ponad dwie dekady był jednym z najważniejszych ludzi w Bochni. Kierował zakładem, który tak jak kiedyś kopalnia, zmienił oblicze naszego miasta. O zmarłym w tym roku Henryku Holocie prezes Stalproduktu SA Piotr Janeczek powiedział m.in.: - „Kiedy wicepremier i minister Franciszek Kaim wmurowywał kamień węgielny pod budowę naszego zakładu w Bochni, był już doświadczonym inżynierem. Dlatego od początku uczestniczył w projektowaniu i budowie, w rozruchu urządzeń Wydziału Profili Giętych, a potem Wydziału Blach Transformatorowych. Rola inżyniera Holoty w tym procesie jest nie do przecenienia. Ujawnił się bowiem wtedy jego talent menedżerski, a w szczególności umiejętność współpracy i kierowania dużymi zespołami pracowników”.

 

- „Obraz Bochni, jakiego nigdzie indziej nie znajdziecie” - zapewnia Jan Flasza w obszernym i bogato ilustrowanym artykule o pamiętniku Stanisławy Serafińskiej, której zawdzięczamy bezcenny zapis życia i atmosfery Bochni i Wiśnicza z 2. połowy XIX stulecia. Zawiera on bogactwo faktów solidnie udokumentowanych poprzez cytowanie in extenso korespondencji członków rodziny Serafińskich z Janem Matejką i swoich młodzieńczych zapisków w raptularzyku.

 

- „Po wkroczeniu Niemców, na Wołyniu powstała Ukraińska Powstańcza Armia pod dowództwem Bandery. W porozumieniu z Niemcami, żołnierze ukraińscy w okrutny sposób mordowali i rabowali Polaków. Palono całe wsie, często z ludźmi i żywymi zwierzętami. Widziałem grupę mężczyzn. Byli związani i ułożeni w koło, stopami do środka. Nogi przytwierdzono im kołkami do podłoża. W utworzonym przez podeszwy ich stóp okręgu rozpalano ognisko. Wystarczająco duże, by sięgało nóg, wystarczająco małe, by rozprzestrzeniało się powoli. Wszyscy zmarli w niewyobrażalnych cierpieniach” - opowiada Henryk Cyrankiewicz autorce drugiej część sagi swej rodziny.

 

- „O tym, jak skomplikowane były polskie losy podczas II wojny światowej i latach tuż po jej zakończeniu, wymownie świadczy opisana tu historia życia jednego człowieka. Biografia, która mogłaby służyć za scenariusz dobrego filmu o tematyce wojennej i szpiegowskiej, którą spokojnie można obdzielić kilka ludzkich istnień (a i tak każde z osobna mogłoby twierdzić, że miało ciekawe życie) i która wreszcie dobitnie dowodzi, że nic nie jest czarno-białe, a tak naprawdę w naszym życiu dominują odcienie niejednoznacznej szarości” – zauważa Ireneusz Sobas we wstępie do tekstu pt. „Marian Pajdak - życiorys wielokrotnie złożony”.

 

- „6 sierpnia. Jesteśmy na Wawelu. Można powiedzieć, że Pielgrzymka Krakowska dołącza do nas, a nie my do niej, bo przecież my jesteśmy już w drodze od dwóch dni. Pokrzepieni słowem i błogosławieństwem biskupa Stanisława Dziwisza wyruszamy. Bocheńska „3” liczy już 130 osób, a wspomnienie Jana Pawła II sprawia, że łza się w oku kręci, bo wierzymy, że pielgrzymuje z nami tam w górze” - relacjonują bochnianie, którzy w tym roku dotarli pieszo na Jasną Górę.

 

- „Matematyka bywa też piękna. Prawdziwy urok tkwi w subtelnych, niekiedy zaskakujących i prawie zawsze abstrakcyjnych zależnościach. Ale zdarzają się też bardzo namacalne przejawy piękna, które niekiedy inspirują nawet artystów” - zapewnia Jakub Konieczny, doktorant na Uniwersytecie Oxfordzkim. Natomiast Justyna Put, opiekunka obserwatorium astronomicznego w Gawłowie zachęca nie tylko do korzystania z jego możliwości, lecz do samodzielnych obserwacji zapowiadając ciekawe zjawiska, które będzie można zobaczyć we wrześniu na niebie nad Bochnią.

 

Bohaterką rubryki „Młodzi z przyszłością” jest Justyna Cyrankiewicz, która na łamach „Kroniki” przedstawia sagę swej rodziny. Sama może pochwalić się tym, że już w gimnazjum odnosiła niemałe sukcesy. Każdego roku naukę kończyła ze średnią powyżej pięciu, a żegnając się ze szkołą odebrała nagrodę „Primus inter pares”. Właśnie rozpoczęła naukę w drugiej klasie I Liceum Ogólnokształcącego, a już jako pierwszoklasistka podjęła się bardzo ambitnego zadania startu w Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego i została jej finalistką!

 

Solowa wspinaczka bez liny - mniej zabezpieczeń, więcej frajdy?
- Free solo to chyba najwyższy stopień wtajemniczenia i najbardziej niebezpieczna forma wspinania. Zabezpieczeń nie ma żadnych, a ściana może mieć od kilku do kilkuset metrów. To najczystsza forma sztuki wspinania, która po prostu może skończyć się śmiercią.
Próbowałeś?
- Tak, przeszedłem mały epizod, ale nie polecam nikomu.
„Strach jest nieodzowny” - rozmowa Aleksandry Fortuny z Ernestem Romańskim.

 

Gościem rubryki „Znamy się tylko z widzenia” jest Piotr Czekaj, zastępca dyrektora Zespołu Szkół nr 3. Na pytania Agnieszki Dudy odpowiada m.in. tak:

Nie lubię
poniedziałku, chociaż film „Nie lubię poniedziałku” mógłbym oglądać co tydzień.

Moim przyjacielem jest
Arystoteles twierdzi, że są dwa rodzaje przyjaźni: idealna i spełniająca jakiś cel. Dla męża idealną przyjaciółką powinna być żona, inaczej małżeństwo nie ma sensu. W tej drugiej grupie też jest kilka osób, które nazwać mogę przyjaciółmi.

Uzależniłem się
wydaje mi się, że nie mam uzależnień, ale dopuszczam myśl, że jak każdy uzależniony nie dostrzegam problemu.

Najnowsze