W Bochni burmistrza wybiera... mniejszość

Dający do myślenia wykres zamieścił jeden z bochnian w serwisie społecznościowym Facebook. Wynika z niego przede wszystkim, że choć decyzje burmistrza wpływają na życie wszystkich mieszkańców, to w II turze zaledwie część z nich chciała wypowiedzieć się na temat tego kto będzie gospodarzem Miasta Soli.

Frekwencja w niedzielnych wyborach burmistrza Bochni wyniosła 37 proc. i była niższa od tej z pierwszej tury o około 13 punktów procentowych. Stefana Kolawińskiego poparło 5405 osób (62%), jego rywala Jana Balickiego - 3403 osoby (38%).

- Wynik podany w formie 38% do 62% sprawia wrażenie, że większość mieszkańców Bochni... i właśnie o to mi chodzi. Niby podaje się przy tym frekwencję, jednak są to dwa różne komunikaty i odbiór zamazany - zwrócił uwagę użytkownik Marcin w zamkniętej grupie dyskusyjnej "32-700 Bochnia" w serwisie Facebook.

- Według mnie informacje takie powinny być przedstawione w powyższej formie [wykresu kołowego - przyp. red.]. Dzięki temu może niektórzy się ockną i zobaczą, że nieoddany przez nich głos jednak mógł mieć znaczenie. Że decydują za niego inni, będący jak się okazuje niewielką grupą.

Analiza wykresu faktycznie prowadzi do nieco prowokacyjnego wniosku, że przy takiej frekwencji (zaznaczmy, że była ona podobna także lat temu 4, 8, 12...) o wyborze burmistrza, owszem, decyduje większość głosujących, ale de facto jest to... mniejszość całej populacji wyborców.

Tomasz STODOLNY
comments powered by Disqus