Wydarzenia

Kronika: Od Rynku do Uzborni i jeszcze dalej

Nowy numer miesięcznika już w kioskach

image/jpeg

Majowe wydanie Kroniki Bocheńskiej jest równie obszerne jak numer świąteczny (92 strony), a tematem, który tym razem wzbudzi największe zainteresowanie jest niewątpliwie bogato ilustrowany materiał Jana Flaszy o przedwojennym handlowaniu pod gołym niebem.
Okazuje się bowiem, że w latach 30. XX wieku targowiska organizowane były w miejscach, które dla współczesnych bochnian są mocno zaskakujące. Podobne zdziwienie wywoła asortyment sprzedawanych w ten sposób towarów.

Majową Kronika powinni zachować na pamiątkę kolejni maturzyści uwiecznieni na zdjęciach zbiorowych maturzyści oraz prymusi z I LO.

image/jpeg

Obszerny dział samorządowy zamyka tekst pt. „Uzbornia. Od miejsca fatalnego do Parku Rodzinnego.”  - „Na Uzborni nic nie przychodziło łatwo. Najpierw nie chcieli mieszkać tu ludzie, a ci którzy się na to zdecydowali byli przedmiotem kpin i obelg ze strony obywateli miasta. Potem złą sławę tego miejsca podtrzymywały ludowe podania o rozbójnikach oraz zbrodnia niemiecka z 18 grudnia 1939 r. Ciężko szły tu inwestycje gospodarcze i rekreacyjne, aż w końcu pojawiła się szansa na przełamanie złej passy, jaka długo towarzyszyła dziejom tej wciąż zagadkowej góry” – pisze Janusz Paprota.

image/jpeg

Kolejny odcinek cyklu wyróżniającego się urodą prezentowanych dzieł sztuki ludowej - „Rok pod stragarzem”, Iwona Zawidzka poświęca pochodzącej z Chodenic rzeźbie św. Jana Nepomucena: - „Obecność Nepomucena w Chodenicach nie dziwi, bo przecież uważa się go za orędownika w czasie powodzi, opiekuna mostów, patrona tonących. Kapliczki z jego wyobrażeniem można spotkać wszędzie tam, gdzie jest jezioro, staw, rzeka lub chociażby mizerny potok, które czasami stawały się groźne. (…) W Bochni dwie figury Świętego na Plantach i na ulicy Brzeźnickiej przypominają o nieistniejących już stawach: salinarnym i wójtowskim, przy których niegdyś stały.”

image/jpeg

Już na wstępie tekstu pt. „Galeria handlowa pod gołym niebem” Jan Flasza przypomina, że czwartek to dzień uświęcony w Bochni wielowiekową tradycją. Jeszcze całkiem niedawno sklepy i punkty usługowe dostosowywały godziny otwarcia swoich placówek w tym dniu do uczestników targu. Dziś, gdy handlowy czwartek stracił na znaczeniu, warto wspólnie z najlepszym znawcą dziejów naszego miasta poznać bocheńskie jarmarki w okresie ich największego rozkwitu.: - „Do największych należał jarmark wiosenny, tzw. śródpostny, który gromadził ogromne rzesze ludzi. W latach 20. i 30. ubiegłego wieku przybywało nań do Bochni, często nawet z bardzo odległych miejsc, około 7 tysięcy osób, nieco mniej brało udział w targach (4 tysiące). Ale i tak w stosunku do ówczesnej liczby mieszkańców była to rzesza ogromna. Licząca w 1932 roku 12 274 mieszkańców Bochnia z naturalnych względów stanowiła centrum tego kolorowego świata.”

image/jpeg

- „Historia dawno wydała na tę instytucję surowy wyrok. Dzisiaj Urząd Bezpieczeństwa jest synonimem największych podłości i okrucieństw, jakich dopuszczano się w pierwszych latach Polski Ludowej. Któż nie zna historii gen. Fieldorfa, rotm. Pileckiego, por. Jana Rodowicza „Anody”. czy Danuty Siedzikówny „Inki”. Niestety, wiele ponurych historii wiąże się także z działalnością Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bochni. Historii nie tak znanych jak zacytowanych powyżej osób, ale równie przerażających” – pisze Ireneusz Sobas, a na dowód przytacza wiele z relacji, także mówiących o tym, co działo się w budynku przy ul. Krakowskiej: - „Uwięzieni przesłuchiwani są kilkanaście razy na noc, przesłuchaniu takiemu towarzyszy nieludzkie bicie, chcą w ten sposób wydobyć coś od swoich ofiar. Gdy ofiara mimo bicia i pogróżek nie chce mówić, wbijają jej po 5 do 15 szpilek za paznokcie, a gdy to nie pomaga, nacinają nożem mięśnie rąk lub nóg i w rany sypią niegaszone wapno.”

image/jpeg

- „Na tym polega rola poezji by mówić o tym, o czym inni milczą” - słowa Andrzeja Sapkowskiego potwierdzają swoją twórczością młodzi poeci szkół podstawowych i gimnazjów powiatu bocheńskiego, którzy nadesłali swoje wiersze na ósmy już konkurs „Od pierwszych wersów już na całe życie…” zorganizowany przez oddział dla dzieci i młodzieży bocheńskiej biblioteki.” Kronika przytacza nie tylko wyniki pracy jurorów, którzy ocenili zgłoszone wiersze, lecz także umożliwia zapoznanie się z najlepszymi utworami. Oto fragment jednego z nich autorstwa Oskara Skrzyniarza, ucznia  klasy VI b w Szkole Podstawowej nr 2:

Czy słyszałeś kiedyś
bicie serca drzewa, w środku lasu?
Nie? Może czas najwyższy,
coś z tym zrobić…

image/jpeg

Od ponad dwóch miesięcy Zespół Szkół nr 1 dysponuje zestawem do szybkiego prototypowania - drukarką 3D (Replicator 2)  i skanerem 3D (MakerBot Digitizer). – „Zwłaszcza to pierwsze urządzenie wzbudza zainteresowanie uczniów naszej szkoły, nie tylko tych o profilu mechanicznym.  Jest to też dla nas duży krok do przodu, gdyż jesteśmy jedyną szkołą w powiecie i jedną z zaledwie kilku w Polsce, które taki sprzęt posiadają” – mówi Łukasz Ścisło, nauczyciel przedmiotów zawodowych. Uczniowie wypowiadają się równie entuzjastycznie: Marcin Kumor – „Dzięki dostępowi do urządzenia możemy w każdej chwili przyjść do pracowni i wydrukować cokolwiek sobie wyobrazimy i narysujemy. Maszyna pracuje cały czas. Potencjał jest ograniczony jedynie naszym umysłem.”

image/jpeg

W poprzednim numerze Kronika opublikowała zdjęcia zbiorowe wszystkich klas maturalnych w I oraz II LO. Teraz zamieszcza fotografie 19 klas, które przed kilkoma dniami opuściły mury bocheńskich zespołów szkół – „mechanika”, „budowlanki” i „ekonomika”. Prezentacji tej towarzyszy ilustrowana relacja z pożegnania absolwentów I LO zawierająca nie tylko nazwiska uczniów, którzy okazali się „pierwszymi wśród równych”, lecz także stypendystów wójta gminy Bochnia oraz listę 34 uczniów wyróżnionych za najwyższe wyniki w nauce (aż 12 może pochwalić się Wśród nich średnią ocen 5 i powyżej).

image/jpeg

Prawdziwy wulkan pozytywnej energii zawładnął 9 kwietnia sceną kina Regis! Na początek niesamowity koncert dali bluesowo-rockowi Twin Dragons, a potem w Bochni rządził heavy metal funk i TM Stevens Shocka Zooloo. W przeszłości nagrywał i koncertował z takimi gwiazdami jak James Brown, Whitney Houston, Tina Turner i Stevie Wonder, a Bochni udzielił wywiadu Kronice. Na zadane przez Aleksandrę Fortunę pytanie o źródła optymizmu i energii odpowiedział: - Dużo muzyki. Zacząłem, jak miałem 11 lat i nigdy nie marzyłem, że zajdę aż tutaj! Na początku żyłem z mamą na ulicy, bez domu, bez mieszkania. Kupiłem gitarę basową za 10 dolarów, wyprodukowałem pierwszy dźwięk i zacząłem nad tym pracować. Grałem w klubach całymi nocami i podpatrywałem innych, tak się uczyłem.

image/jpeg

Jako dziesięciolatek zazdrośnie podglądał pierwsze motocyklowe przejażdżki brata Roberta, słuchał pasjonujących opowiadań taty i z trybun podziwiał żużlowców Unii Tarnów. Dziś ma 43 lata i reprezentuje Bochnię w wyścigach motocyklowych! Na co dzień prowadzi własną działalność gospodarczą, zajmuje się głównie wykończeniem wnętrz. Podczas zawodów reprezentuje bocheński „Halit Racing Team”. Na torze rozwija kosmiczne prędkości, nawet do 300 kilometrów na godzinę. - Grzegorz „Kosa” Kłosowski opowiada w Kronice o motocyklowym głodzie, nonszalancji młodych kierowców, potrzebie rywalizacji i… przyrządzaniu tatara.

image/jpeg

„Czarodziejem bocheńskiego szczypiorniaka” nazwała Joanna Dobranowska zmarłego w wieku 80 lat Jerzego Widło.  Trudno odmówić trafności tej ocenie skoro był to człowiek, który w niezwykły sposób potrafił rozbudzać w młodych ludziach miłość do sportu. Jego zawodniczki, grając pod szyldem MKS Bochnia, odnosiły największe w historii sukcesy, a okres, kiedy trener Widło czuwał nad formą swych dziewczyn można bezsprzecznie nazwać „złotą erą bocheńskich piłkarek ręcznych”…

image/jpeg

- „Wolę wygrać 3:2, albo 5:3, stracić parę bramek, ale zawsze być na plusie” - mówi Krzysztof Krok, nowy szkoleniowiec BKS. A przyjęciu go przez zawodników powiedział:  - „Na razie są grzeczni i słuchają (śmiech). Może się troszeczkę wystraszyli, bo tak krzyczę. Ale tak naprawdę nie jestem groźny, gdziekolwiek byłem, miałem bardzo dobry kontakt z zawodnikami. Wymagam wobec siebie szacunku i tak samo staram się odnosić do innych ludzi. Jestem jedynie wymagający, w szczególności w grze defensywnej. Zawsze powtarzam: jak się ma sprzęt przy nodze i trzeba coś wykreować, czasem jest problem, bo piłka może przeszkadzać, ale jeśli nie ma jej przy nodze, a ustalamy, że zawodnik ma być w danym miejscu, to on po prostu musi to zrobić. Wtedy nie ma usprawiedliwień!”

image/jpeg

Bohaterem rubryki „Znamy się tylko z widzenia” jest Piotr Lekki - gitarzysta, muzyk, realizator i producent muzyczny. Na 21 pytań Agnieszki Dudy odpowiada m.in. tak:

Duże wrażenie robi na mnie

efekt ciężkiej pracy i talentu, w połączeniu z miłą, skromną osobowością. Takim symbolem tego, o czym mówię może być na pewno Ron „Bumblefoot” Thal, gitarzysta Guns N’Roses, który niedawno zagrał w Bochni. Doskonały muzyk skupiony na pracy i szanujący swoich słuchaczy. Bez żadnego zadęcia. Ze spotkania z nim ludzie wyszli lepsi.

Chciałbym poznać sposób na

stoicyzm i spokój, czasami ciężko powstrzymać niepożądane emocje, ale mam na tym polu małe osiągnięcia.

Uzależniłem się od

słuchania muzyki, słucham jej w kuchni, łazience, a nawet budzę się czasem w nocy i zakładam słuchawki. Staram się być otwarty, słucham niemal wszystkiego od Bacha, przez jazz, po heavy metal.

Najnowsze