Wydarzenia

Nowa Kronika Bocheńska już w kioskach

Tancerz, który kochał Bochnię, młody dyrygent, poszukiwacz emocji…

image/jpeg

Kwietniowe wydanie Kroniki Bocheńskiej ma aż 92 strony. Wśród wielu materiałów szczególnie polecamy te, które prezentują trzech bochnian: zmarłego w marcu Stanisława Dobranowskiego, stojącego na progu kariery dyrygenta Macieja Koczura oraz pioniera polskiego speedflyingu Bartosza Plewę. W numerze są, oczywiście, wszystkie stałe działy, cykle i rubryki, a dodatkowy bonus dla maturzystów stanowią klasowe zdjęcia 13 trzecich klas w I i II Liceum Ogólnokształcącym.

Natomiast to skąd na okładce wzięła się orientalnie wyglądająca młodzież tłumaczy Aleksandra Fischer pisząc na str. 68 o indyjskiej wiośnie w II LO, gdzie uczniowie pod wodzą nauczycielek: Beaty Czajer i Karoliny Noskowiak, 21 marca zorganizowali obchody święta… Holi.

image/jpeg

Co zostało z murów obronnych otaczających kiedyś Bochnię, czy tylko „skorupy” z niedawnych wykopalisk pod budynkiem sądu? Gdzie były bramy i jak się nazywały? Czy znamy dokładny przebieg i charakter średniowiecznych umocnień naszego miasta? Kiedy powstały, kto je sfinansował? Czy kiedykolwiek okazały się potrzebne? - Zajmująco pisze o tym Janusz Paprota. Choć nie na wszystkie pytania udziela pełnych odpowiedzi, to jego artykuł z pewnością wzbudzi spore zainteresowanie. Kronika kilka razy podejmowała bowiem ten temat, lecz dopiero teraz doczekał się on całościowego opracowania.

image/jpeg

19. odcinek „Solnego cyklu” Piotr Langer poświęca wyrobiskom solnym, jako przestrzeniom kultury, sztuki oraz religii: - „Niepowtarzalny nastrój kopalni oraz specyficzne warunki oświetleniowe sprzyjają przekształcaniu chodników i komór solnych na podziemne galerie sztuki, w których eksponowane są dzieła z dziedziny malarstwa, grafiki, rzeźby i fotografii. Całkowita izolacja od rozpraszających bodźców zewnętrznych - hałasu i niepożądanego oświetlenia pomaga w kontemplacji dzieł sztuki, a głęboka cisza oraz półmrok potęgują doznania estetyczne. (…) Jedną z najważniejszych możliwości poprzemysłowej adaptacji kopalni soli jest przebudowa przestrzeni powyrobiskowych na funkcje związane z kultem religijnym.” Swój artykuł autor ilustruje niezwykłymi zdjęciami, które wykonał w różnych częściach Europy.

image/jpeg

„Odeszła z Nim cząstka Bochni” – tak Jan Flasza zatytułował swój artykuł o Stanisławie Dobranowskim - artyście teatrów muzycznych, byłym radnym, działaczu Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej, człowieku niepospolitym. Obszerny tekst (7 stron) nie tylko przypomina zasługi zmarłego dla naszego miasta („W krajobraz Bochni wrósł przez lata niczym najbardziej rozpoznawalne miejsca i obiekty architektoniczne.”), lecz po raz pierwszy przedstawia także jego drogę rozwoju artystycznego: - „Utalentowany tancerz związany z Operą i Operetką Krakowską w jej świetnym okresie działalności (1955-1976). (…) Wielokrotnie występował u boku największych sław krakowskiej opery i operetki, jak legendarna diva Iwona Borowicka, Włodzimierz Kotarba, pierwszy amant Krakowskiego Teatru Muzycznego Janusz Żełobowski, Kazimierz Rogowski i inni. Zapamiętano go, jako ekspresyjnego, przyjmowanego z aplauzem Żyda z baletu Ludomira Różyckiego „Pan Twardowski”. Bardzo dobrze zapisał się w operetce Karla Zellera „Ptasznik z Tyrolu” oraz operze Glucka „Orfeusz i Eurydyka” - wylicza autor. Wielkim atutem przygotowanego przez Jana Flaszę materiału są niepublikowane dotąd zdjęcia bocheńskiego artysty.

image/jpeg

Współpracował Pan z wieloma mistrzami swojego zawodu. Wystarczy powiedzieć, że rok temu asystował Pan Jerzemu Maksymiukowi w Krakowie. Kto jest dla Pana największym wzorem? - „Samo spotkanie z maestro Maksymiukiem, Danielem Raiskinem czy profesorem Pawłem Przytockim było czymś niezwykłym - takich rzeczy się nie zapomina. Ale nie wzoruję się na wielkich dyrygentach. Mnóstwo rzeczy mi się oczywiście podoba, ale nie chcę być kopią innych. Ja po prostu dokładnie wiem, kim chcę zostać. Widzę to gdzieś w oddali. Pewnie nigdy tam nie dojdę, ale w tym kierunku chcę iść.” - Tak Maciej Koczur odpowiedział na jedno z bardzo wielu pytań zadanych mu przez Aleksandrę Fortunę. Warto przeczytać cały wywiad…

image/jpeg

W rubryce „Młodzi z przyszłością” Agnieszka Duda prezentuje sylwetki uczniów bocheńskich szkół, którzy mogą pochwalić się sporą wiedzą, ciekawymi zainteresowaniami, działalnością społeczną, osiągnięciami sportowymi lub artystycznymi. Jako nastolatek gościł w niej Maciej Koczur, tym razem znalazło się w niej miejsce dla „Trójki z „czwórki” na szóstkę”. - „Julia pięknie gra na skrzypcach, Daria z sukcesami pokonuj kolejne szczeble w małopolskich konkursach przedmiotowych, Gabriel z wielką pasją uprawia sport. Chociaż są dopiero uczniami klasy szóstej już wiedzą, jaką drogą chcą podążać” - chwali swych rozmówców autorka. Byli nimi: Julia Stompór, Daria Orzechowska i Gabriel Krawczyk”, szóstoklasiści ze Szkoły Podstawowej nr 4.

image/jpeg

Po prezentacji w Kronice bocheńskich maturzystów w roli tancerzy wykonujących z gracją kolejne tury poloneza, a później oddających się szalonej zabawie, przyszedł czas na pożegnalne zdjęcia klasowe. W numerze kwietniowym są fotografie wszystkie klas maturalnych w I LO (9 klas) i II LO (4 klasy). W majowym wydaniu miesięcznik zaprezentuje maturzystów z zespołów szkół, czyli mechanika, budowlanki i ekonomika.

image/jpeg

- „Po co martwić, smucić się bez końca, gdy przed tobą tańczy nowy dzień? Wpuść przez okno złoty promień słońca, za próg przegoń wszystkie myśli złe” - śpiewała Gabrysia Fortuna podczas koncertu w Oratorium św. Kingi. Było jak w piosence - słonecznie, kolorowo i radośnie. Pierwszego dnia wiosny przed licznie zebraną publicznością wystąpiły dzieci i młodzież, na co dzień szlifujący swoje talenty w Miejskim Domu Kultury. Wokalne umiejętności prezentowali podopieczni Joanny Grandys i Sary Rynowskiej. Występy te przeplatały się z pokazami tanecznymi członków ogniska baletowego prowadzonego przez Adama Kawę, uczniów szkoły tańca towarzyskiego „Thomas Dance” oraz formacji tanecznej „Jazz Dance Center” Andrzeja Starowicza.

image/jpeg

Patrząc na zapierające dech w piersiach zdjęcia rozumiemy, że prawdziwe jest stwierdzenie: - „Czujemy się jak ptaki”, które stanowi tytuł rozmowy poprzedzonej takim wstępem: - „Alpy. Aiguille du Midi - ponad 3800 metrów n.p.m. Skrzydła, narty, dookoła nieziemskie widoki. Czas ruszyć. Z białego puchu wznosisz się w powietrze. Pędząc ponad sto kilometrów na godzinę omijasz ostre krawędzie i kamienie. Docierasz do zakamarków dotąd niedostępnych nikomu. To tutaj chcesz wylądować. I znów ślizgasz się na nartach.” - O swej niecodziennej pasji opowiada Aleksandrze Fortunie Bartosz Plewa - bochnianin, absolwent „mechanika”, a obecnie pionier polskiego speedflyingu. To nowy sport, który łączy w sobie trzy dyscypliny: freeride, paralotniarstwo i skoki spadochronowe.

Najnowsze