Oskarżony były burmistrz Bochni Bogdan K.

Czy zniesławił swojego poprzednika?

Po słownej utarczce na posiedzeniu komisji rewizyjnej były burmistrz Bochni Wojciech Cholewa postanowił nie odpuszczać i zgodnie ze złożoną wówczas zapowiedzią pozwał do sądu swojego oponenta zarzucając mu zniesławienie. Proces z oskarżenia prywatnego przeciw radnemu Bogdanowi K. toczy się przed sądem w Brzesku.

Dziś (wtorek, 26 listopada) na drugiej już rozprawie, zeznawali powołani świadkowie: radni - członkowie komisji rewizyjnej, pracownicy magistratu (w tym kluczowa osoba - radczyni prawna) oraz dziennikarze serwisu Bochnianin.pl. Kolejne posiedzenie sąd wyznaczył na 14 stycznia - zeznawać będą wtedy kolejni świadkowie m.in. sekretarz miasta za rządów pozwanego burmistrza.

O co poszło?

Dokładnie rok temu (27 listopada 2012) na posiedzeniu komisji rewizyjnej radni rozmawiali na temat słynnej ugody miasta z właścicielem równie słynnej kamienicy przy placu Św. Kingi 1. Podczas dyskusji radny Wojciech Cholewa, który jako burmistrz podpisał tę ugodę, stwierdził, że jego następca "złamał postanowienie ugody wysyłając radczynię prawną Stanisławę Dziadoszczyk na rozprawę w Myślenicach" (szeroko opisywaliśmy tą sprawę na łamach Bochnianin.pl - na wspomnianej rozprawie miasto zmieniło swoje stanowisko i postanowiło walczyć o kamienicę, co inwestor potraktował jako zerwanie ugody i uznał ją za niebyłą). Skierowało to dalszą wymianę zdań na znane już z wcześniejszych spięć tory. 

Wyglądała ona następująco:

- Każdego kto powie, że pani Stanisława Dziadoszczyk informowała mnie po co idzie (do sądu - przyp.red.) nazwę kłamcą, bezczelnym kłamcą i oszustem. Jeżeli pan chce, abym pana tak nazwał to zapraszam.
- Proszę mnie nazwać, to ja będę wiedział co z tym zrobić.
- Już to zrobiłem. Proszę bardzo, jeśli pan tak twierdzi to znaczy, że jest pan kłamcą.
- No to spotykamy się w sądzie. Miłego spotkania w takim razie. (...) Był pan już raz w takiej sprawie w sądzie. Przegrał pan w dwóch instancjach, tak samo jak uważam, że przegra pan sprawę ze mną.

Pierwsza przegrana i komornik

W maju 2012 roku radny Bogdan K. wytoczył proces dziennikarce "Gazety Krakowskiej" próbując dowieść przed sądem, że ta pisząc m.in., że "zerwał ugodę" ws. kamienicy przy  Św. Kingi 1 pisała nieprawdę, pomawiając go. Sąd pierwszej, a potem drugiej instancji uznał jednak, że Małgorzata Więcek-Cebula "jako dziennikarz dochowała rzetelności i staranności przy zbieraniu materiałów do publikacji", a w czasie rozprawy "dowiodła prawdziwości informacji zawartych w artykułach". We wrześniu sąd apelacyjny stwierdził także (cytat za "Gazetą Krakowską"): "Temida jest co prawda ślepa, ale nigdy nie jest naiwna, dlatego nie można dać wiary wyjaśnieniom złożonym przez byłego burmistrza".

Po prawomocnym wyroku radny miał zwrócić niesłusznie oskarżanej dziennikarce koszty sądowe (1327 zł), ale długo nie mogła się ona tego doczekać. Po roku do pracy musiał się zabrać komornik sądowy, który interweniował w urzędzie skarbowym, wystąpił też o zajęcie wynagrodzenia za pracę do uczelni, na której wykłada były burmistrz oraz do magistratu, skąd pobiera dietę radnego.

[Tomasz STODOLNY]

comments powered by Disqus

Komentarze