Sport

Koszykówka: Bochnianki pokonały Rzeszów. Duże emocje w końcówce

2. liga koszykówki kobiet

Tomasz STODOLNY

W swoim trzecim meczu w lidze Contimax MOSiR Bochnia pokonał w sobotę MOS Rzeszów 57:53 odnosząc drugie zwycięstwo w rozgrywykach. Była to jednocześnie pierwsza wygrana przed własną publicznością. Ale wcale nie przyszła łatwo.

Na zdjęciu z piłką rozgrywająca Contimax MOSiR Bochnia - Aleksandra Poradowska.

Rzeszowianki przyjechały do Bochni mocno zmotywowane i po trzech porażkach zamierzały wreszcie wygrać. Co prawda po dwóch kwartach tej ich determinacji nie odzwierciedlał wynik na świetlnej tablicy (przegrywały 8 punktami), ale w drugiej połowie - także ze względu na słabą skuteczność bochnianek - odrobiły straty i 5 minut przed końcem, po rzucie notującej świetny występ Michaliny Gołębiowskiej (numer 7, w sumie 16 pkt w meczu), wyszły na prowadzenie 47:46. Chwilę później bochnianki odzyskały prowadzenie, ale Gołębiowska rzutem za trzy doprowadziła do remisu 50:50.

Wydawało się, że MOSiRkom zwycięstwo może wymknąć się z rąk, ale głośni przez całe spotkanie kibice, postanowili wspaniałym dopingiem jeszcze bardziej dodać im skrzydeł.

I stał się cud - po wcześniejszych aż 18 (!) niecelnych rzutach "za trzy" całego zespołu, 2 minuty przed końcem wreszcie to fatum udało się przełamać: najpierw piękną "trójkę" (stojąc prawie półtora metra za linią) trafiła Aisza Buczek, a gdy rywalki również odpowiedziały "trójką" (remis 53:53!), w ostatniej minucie za trzy punkty rzuciła Aleksandra Poradowska wzbudzając eksplozję radości na trybunach.

Rywalki na ten cios nie zdołały już odpowiedzieć, a Ola 3 sekundy przed końcem stanęła jeszcze na lini rzutów osobistych i ustaliła wynik spotkania.

- Udało się wyszarpać to zwycięstwo. Szacun dla dziewczyn, które się zdecydowały na te rzuty, bo trzeba przyznać, że mecz się nie ułożył tak jakbyśmy chcieli... - komentował na gorąco trener bochnianek Maciej Starowicz. - Ale tak się gra mecze, które musimy wygrać. Dziewczyny wiedziały, że to spotkanie MUSZĄ wygrać, bo my z Rzeszowem będziemy się bili o czwórkę, o to żeby potem grać finałową fazę.

- Cały czas czekam na Gabę Rak, bo brakuje nam dynamicznej "jedynki". No ale w sumie zagraliśmy ósemką zawodniczek, dały radę - chwalił swoje podopieczne szkoleniowec. Oceniając skuteczne schematy zagrań rywalek, po których uwalniały się i trafiały z dystansu, przyznał: - Mają to opracowane i te dziewczyny, które mają trochę więcej doświadczenia, 3-4 lata więcej grania, wykorzystują to. Ale potem przechodzeniem ze strefy na "każdy swego" na szczęście to zniwelowaliśmy. Nikt jeszcze w tym sezonie nie rzucił nam ponad 60 punktów - zwrócił uwagę.

Contimax MOSiR Bochnia - MLKS MOS Rzeszów 57:53
(21:16, 12:9, 10:13, 14:15)

Punkty dla Bochni: Buczek 11, Fortuna 14, Dziadoń 4, Mazur 9, Ochel 2, Poradowska 15, Hamuda 2, Przybyła 0.

Punkty dla Rzeszowa: Gołębiowska 16, Kaczor 3, Stygar 17, Dżochowska 0, Zagan 3, Otręba 2, Stropek 8, Król 4.

comments powered by Disqus

Najnowsze