Opinie

Stawka większa niż Tężnia. Bochni grożą lata bez unijnych dotacji

Felieton RedNacza

Tomasz STODOLNY

Zmiana wytycznych przy rozdziale funduszy unijnych. Już wiadomo, że Bochnia nie ma po co składać nowych wniosków przez najbliższy rok, a w czarnym scenariuszu (oby się nie ziścił) będzie tak nawet przez... całą następną kadencję. To nie żart!

W Bochnianin.pl napisaliśmy dziś o odpadnięciu z wyścigu po środki unijne wniosku o dofinansowanie rewaloryzacji Plant Salinarnych. Walczy jeszcze projekt rewitalizacji Rynku - ale wygląda na to, że jest to ostatnia szansa na środki unijne dla Bochni przez najbliższy rok.

Właśnie zaczęły bowiem obowiązywać nowe wytyczne. Do wniosków o dofinansowanie trzeba załączać oświadczenie, że w okresie trzech lat poprzedzających datę złożenia wniosku o dofinansowanie projektu, nie została z wnioskodawcą rozwiązana umowa o dofinansowanie projektu realizowanego ze środków unijnych z przyczyn leżących po jego stronie. Chodzi o sytuacje, w których instytucja rozwiązuje umowę z beneficjentem, z przyczyn leżących po stronie beneficjenta, który np. realizował projekt niezgodnie z przepisami prawa, nie rozpoczął realizacji projektu w terminie określonym we wniosku o dofinansowanie, czy też w ogóle zaprzestał realizacji projektu.

W ten sposób Bochni czkawką odbija się niezrealizowanie projektu Park and Ride. Dwa lata temu umowę o dofinansowanie trzeba było rozwiązać, a przyznane 6,5 mln złotych dotacji trzeba było zwrócić.

W tej sytuacji nie ma nawet po co próbować walczyć o kolejne pieniądze na P&R - o co zawnioskowała niedawno do burmistrza komisja rewizyjna. W ogłoszonym nowym naborze jest już do wypełnienia wspomniane oświadczenie. I będzie przy wszystkich kolejnych naborach...

Czarny scenariusz

W poniedziałek burmistrz podpisał umowę na dofinansowanie projektowania i budowy tężni solankowej na Plantach Salinarnych (które odnowione nie zostaną, bo nie dostaliśmy na nie dotacji). Tężnia ma być gotowa do końca 2018 roku, czyli za 14 miesięcy. Problem w tym, że termin ten wydaje się wątpliwy, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie wyłoniono jeszcze wykonawcy, nie ma też projektu, a zatem nie ma wielu wymaganych uzgodnień (m.in. z konserwatorem zabytków). Doświadczenie ostatnich miesięcy pokazuje, że sprawy związane z dokumentacją potrafią mocno opóźnić prace w terenie (vide KN-2)...

W najczarniejszym scenariuszu Bochnia tak ugrzęźnie w problemach z realizacją tężni, że przekroczy wymagane terminy i powtórzy się sytuacja z Park and Ride: dotację trzeba będzie zwrócić. Stałoby się to pewnie w roku 2019, a w świetle nowych wytycznych oznaczałoby wykluczenie z możliwości ubiegania się o środki unijne przez kolejne 3 lata - do 2022 roku, czyli całą kolejną kadencję.

Wygląda więc na to, że - paradoksalnie - nawet najwięksi przeciwnicy burmistrza powinni teraz trzymać kciuki za powodzenie budowy tężni. Bo jak to się nie uda, to z wieloma marzeniami na lepszą Bochnię będziemy musieli pożegnać się na lata.

Trochę skóra cierpnie na myśl, o jaką stawkę będzie toczyła się gra przy tej inwestycji. Inwestycji, która na dodatek wcale nie rozwiązuje najważniejszych problemów miasta (komunikacja, parkingi) i prawdopodobnie będzie droższa niż pierwotnie szacowano.

comments powered by Disqus

Najnowsze