Opinie

Krajobraz po fejk niusie

Felieton RedNacza

Tomasz STODOLNY

Nie chcę wyrokować, czy wiadomość w Radiu ZET była efektem perfidnego działania, czy "tylko" niechlujstwa dziennikarza stacji (a może miksem obu). My tu w Bochni wiemy bowiem, że były w niej również ziarna prawdy, które po oddzieleniu plew także mogą niejednego bulwersować. Moim zdaniem "praojcem" zamieszania jest bocheński magistrat i warto to burmistrzowi wytknąć.

Spróbujmy ogarnąć chaos informacyjny i zebrać najważniejsze fakty:

1. Wynajęta przez urząd miasta Firma projektuje nową wizję Rynku.

2. Z badań georadarowych przeprowadzonych 6 lat temu wiadomo, że pod płytą placu znajdują się resztki ratusza miejskiego. Rewitalizacja będzie okazją, by w jakiś sposób uczynić z tego atrakcję turystyczną.

3. Dlatego w ramach umowy Firma ma przeprowadzić sondażowe prace archeologiczne, które pozwolą dokładnie zlokalizować mury ratusza i obrys dawnego budynku. Archeolodzy mają wykonać tylko to zadanie, a potem wykopy zostaną zasypane (geowłóknina plus żółty piasek).

4. Firma dostaje czas na badania archeologiczne (i odtworzenie płyty Rynku) do końca maja.

5. Ze względu na duże wojewódzkie uroczystości strażackie zaplanowane na 19 maja - właśnie na Rynku - zapada decyzja o zakończeniu badań wcześniej.

6. Archeolog Eligiusz Dworaczyński nadzorujący prace zapewnia, że kluczowe zadanie wykopalisk zostało zrealizowane.

Prawdą jest zatem, że wykopaliska zostaną zasypane - ale taki był plan od początku. I prawdą jest, że zostaną zasypane wcześniej, bo na Rynku ma odbyć się ważna uroczystość, na której oficjeli - co najmniej lokalnych - nie zabraknie.

Być może organizatorzy chcieli na nie zaprosić nawet władze państwowe. Ale mimo wszystko nie uprawnia to do puszczania w eter narracji, że "cenne artefakty zostaną zasypane bo przyjeżdża Szydło z Dudą" wraz z porównaniem tego do PRL-owskiego "malowania trawy na zielono". Pomijam, że informacja o udziale w imprezie szefa rządu i prezydenta nie była prawdziwa.

W efekcie jeszcze bardziej zniekształcona informacja była powielana w kolejnych mediach. Zobaczcie co wysmażył dziennikarz Wirtualnej Polski (!):

Ale zejdźmy z powrotem na bocheńskie podwórko.

Dlaczego napisałem we wstępie, że praojcem zamieszania jest bocheński magistrat?

Bo to urząd kilka miesięcy temu zgodził się na kolidujące terminami: badania archeologiczne i imprezę na Rynku. To magistrat sam sprokurował tę kolizję! A wystarczyło albo strażakom powiedzieć, że Rynek będzie wtedy niedostępny (to byłoby chyba rozsądniejsze - bo przecież archeolodzy mogli nie zdążyć z zakończeniem prac), albo z Firmą podpisać inną umowę! I wtedy o "przeganianiu" archeologów ze stanowiska nie byłoby w ogóle mowy.

Niestety - prowizorka w zarządzaniu oznacza czasem spektakularną katastrofę.

Krajobraz po fejk niusie

Planowana impreza na Rynku to małopolskie święto strażaków połączone z otwarciem nowej siedziby Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Bochni. Nie żadnego domu strażaka (sic!), a jednej z najnowocześniejszych strażnic w Małopolsce!

W związku z tym udział VIPów, nawet wysokiego szczebla był prawdopodobny. Jednak popełniony przez magistrat "grzech pierworodny" na skutek późniejszych, już nieprzewidywalnych, okoliczności (burzy medialnej) zmienił się w niemożliwą do zatrzymania kulę śniegową, a następnie lawinę, która raczej pogrzebała nadzieje na najwyższą rangę wydarzenia.

Bocheńscy strażacy są dziś nieco rozgoryczeni i smutni. Mam jednak nadzieję, że do 19 maja emocje wokół tematu opadną i tego dnia będą mogli odczuwać już niczym niezmąconą dumę ze swojej nowej, imponującej siedziby.

comments powered by Disqus

Najnowsze